16-02-2019, 12:33
Zawsze mnie śmieszą tutejsze przepychanki na temat tego gdzie kto kupuje i ile za to placi... A co jeśli wydanie 150zl jest dla kogoś mniejszym problem niż wydanie 10zl dla kogoś innego? Po co komuś kupowanie filmów w hurtowych ilościach skoro nie jest w stanie tego obejrzeć? Po co ktoś ma siadać do netu i tracić czas, skoro można zdjąć towar z półki i iść do domu? Rozumiem też, że ktoś chce mieć polskie okładki, zamiast dajmy na to włoskich, bo to trochę tak, jak ze steelami - dopłacasz do czegoś, co ma jakieś tam znaczenie, mimo że to generalnie ten sam produkt. Cena nie dla wszystkich jest kluczową kwestią...
