Chyba trochę za bardzo wziąłeś moją wypowiedź do siebie (może powinienem był wstawić emotkę? przemyślę to pod ewentualną edycję posta
). Generalnie masz "swój styl", że tak to nazwę, jednak ostatnim swoim wpisem dosłownie mnie rozbawiłeś. Ale dobrze, brnę w to...
1. Na pewno nie Cinerama, która została wymyślona w latach 50. nie jako część rozwoju kina panoramicznego (które istniało swoją drogą w zupełnie innym formacie), lecz traktowana była jako jeden z atutów do walki z coraz popularniejszą telewizją. Na tyle zresztą kosztowny, problematyczny (filmowanie tradycyjnych fabuł wymagało prawdziwej gimnastyki) i mało rentowny, że szybko porzucony.
2. Rozwinę zatem: Cineramy nie sposób przenieść na domowe warunki (zwłaszcza kupują blu z filmem nagranym w tej technice), bowiem, co słusznie zauważyłeś film został nagrany tak, że można go było wyświetlać jedynie za pomocą trzech osobnych projektorów, które odpowiednio ustawione rzucały obraz na specjalnie zaprojektowany, zakrzywiony ekran. W domowych warunkach (kupując np. Jak zdobywano Dziki Zachód) uzyskasz więc po prostu nienaturalnie wygięty obraz na płaskim ekranie. Ewentualnie - jak w przypadku ww filmu, który wypuszczono w obu wersjach na blu (region free) po konwersji - możesz obejrzeć sobie typowo prostokątną "sklejkę", która również oczom wyda się mało naturalna. Zatem pisząc, że Twoje kryterium zakupu danych filmów jest spowodowane doświadczeniem danej atrakcji, w przypadku Cineramy mija się z celem, bo ta atrakcja w domowym zaciszu zwyczajnie znika, nie ma racji bytu. Równie dobrze mógłbyś kupić jakiś film po wyjściu z seansu 4 DX i napisać, że chcesz to samo w domu.
3. Tak. W większości są to wszak oryginalne budynki, które zaprojektowano specjalnie pod projekcję filmów Cineramy. Choć można też zdaje się zaznać Cineramy również w Anglii.
4. OK, ale wiesz - w tym konkretnym wypadku to trochę tak, jakbyś napisał, że kupujesz filmy o nurkowaniu, bo chcesz doświadczyć, jak to jest schodzić pod wodę. Ale na fotelu w papuciach to nie będzie żadne doświadczenie, tylko kolejna zwykła projekcja - nawet jeśli zalałbyś pokój wodą.
Na marginesie, to i ja na swoim absolutnie normalnym telewizorku średniego formatu jestem w stanie zobaczyć różnicę między autentyczną panoramą, a jakimkolwiek innym formatem. Tylko co z tego, skoro na samym spostrzeżeniu się skończy, bo przykładowe 70 mm będzie tam ściśnięte, żeby zmieścić się na ekranie. Zatem nigdy by mi do głowy nie przyszło, żeby kupić Nienawistną ósemkę ze względu na doświadcznie magii Ultra Panavision 70, bo tą mogę jedynie doświadczyć w kinie, które jest w stanie obsłużyć ten format. To samo IMAX - jak kupujesz, dajmy na to, takiego Dark Knighta, to w scenach kręconych kamerami IMAXu format obrazu ci się zmieni na moment, ale... to by było na tyle. Żaden z tego "czad"
PS. Nie wiem czy wiesz, ale Wings doczekało się całkiem solidnego wydania brytyjskiego w przystępnej cenie, zatem niepotrzebnie bawiłeś się w Meksyk (no chyba, że w paczuszce było coś jeszcze*
).
* - taka aluzja do ćpania
). Generalnie masz "swój styl", że tak to nazwę, jednak ostatnim swoim wpisem dosłownie mnie rozbawiłeś. Ale dobrze, brnę w to...1. Na pewno nie Cinerama, która została wymyślona w latach 50. nie jako część rozwoju kina panoramicznego (które istniało swoją drogą w zupełnie innym formacie), lecz traktowana była jako jeden z atutów do walki z coraz popularniejszą telewizją. Na tyle zresztą kosztowny, problematyczny (filmowanie tradycyjnych fabuł wymagało prawdziwej gimnastyki) i mało rentowny, że szybko porzucony.
2. Rozwinę zatem: Cineramy nie sposób przenieść na domowe warunki (zwłaszcza kupują blu z filmem nagranym w tej technice), bowiem, co słusznie zauważyłeś film został nagrany tak, że można go było wyświetlać jedynie za pomocą trzech osobnych projektorów, które odpowiednio ustawione rzucały obraz na specjalnie zaprojektowany, zakrzywiony ekran. W domowych warunkach (kupując np. Jak zdobywano Dziki Zachód) uzyskasz więc po prostu nienaturalnie wygięty obraz na płaskim ekranie. Ewentualnie - jak w przypadku ww filmu, który wypuszczono w obu wersjach na blu (region free) po konwersji - możesz obejrzeć sobie typowo prostokątną "sklejkę", która również oczom wyda się mało naturalna. Zatem pisząc, że Twoje kryterium zakupu danych filmów jest spowodowane doświadczeniem danej atrakcji, w przypadku Cineramy mija się z celem, bo ta atrakcja w domowym zaciszu zwyczajnie znika, nie ma racji bytu. Równie dobrze mógłbyś kupić jakiś film po wyjściu z seansu 4 DX i napisać, że chcesz to samo w domu.
3. Tak. W większości są to wszak oryginalne budynki, które zaprojektowano specjalnie pod projekcję filmów Cineramy. Choć można też zdaje się zaznać Cineramy również w Anglii.
4. OK, ale wiesz - w tym konkretnym wypadku to trochę tak, jakbyś napisał, że kupujesz filmy o nurkowaniu, bo chcesz doświadczyć, jak to jest schodzić pod wodę. Ale na fotelu w papuciach to nie będzie żadne doświadczenie, tylko kolejna zwykła projekcja - nawet jeśli zalałbyś pokój wodą.
Na marginesie, to i ja na swoim absolutnie normalnym telewizorku średniego formatu jestem w stanie zobaczyć różnicę między autentyczną panoramą, a jakimkolwiek innym formatem. Tylko co z tego, skoro na samym spostrzeżeniu się skończy, bo przykładowe 70 mm będzie tam ściśnięte, żeby zmieścić się na ekranie. Zatem nigdy by mi do głowy nie przyszło, żeby kupić Nienawistną ósemkę ze względu na doświadcznie magii Ultra Panavision 70, bo tą mogę jedynie doświadczyć w kinie, które jest w stanie obsłużyć ten format. To samo IMAX - jak kupujesz, dajmy na to, takiego Dark Knighta, to w scenach kręconych kamerami IMAXu format obrazu ci się zmieni na moment, ale... to by było na tyle. Żaden z tego "czad"

PS. Nie wiem czy wiesz, ale Wings doczekało się całkiem solidnego wydania brytyjskiego w przystępnej cenie, zatem niepotrzebnie bawiłeś się w Meksyk (no chyba, że w paczuszce było coś jeszcze*
).* - taka aluzja do ćpania
