22-02-2019, 10:28
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-02-2019, 12:01 przez Daras.
Powód edycji: edycja
)
W Twoim cytacie jest mowa o filmie, który jako pierwszy mógł być wyświetlany za pomocą tylko jednego obiektywu. Ja zaś pytałem o trzy projektory. Zatem przeczytaj takie wyjaśnienie.
Cytat:
While a number of films shown under the Cinerama banner were better than average movies in and of themselves, they were not Cinerama in anything other than name. It's a Mad, Mad, Mad, Mad World was the first film to receive the single film, single lens projection presentation.
http://www.widescreenmuseum.com/widescreen/wingcr6.htm
No dobra. Oczywiście mogę już nie posiłkować się informacjami z netu. Dokończę dyskusję bazując wyłącznie na wiedzy nabytej (stosowane linki znajdę w razie „W”).
Pora na punkt pierwszy.
Ponoć już przed wojną eksperymentowano w fotografii z obiektywem anamorficznym. Nic z tego nie wyszło. Słyszałem też o niemym filmie skręconym na taśmie 70 mm. Nawet jeśli taki istniał, to rynek pozostał głuchy na rzeczoną nowinkę. Funkcjonuje też „podanie”, w myśl którego przed wojną wymyślono coś na wzór Cineramy. Z barku danych zarzuciłem temat.
Sprawy wyglądają tak:
a. Szukano pomysłu na odciągnięcie ludzi od telewizorów. W roku 1952 zadebiutowała Cinerama. Po raz pierwszy na dość szeroką skalę zaczęto upowszechniać ekrany panoramiczne.
b. Cinemascope wystartowało rok później. I chyba właśnie ten standard miałeś na uwadze pisząc o istniejącym kinie panoramicznym innym niż Cinerama.
c. Oczywiście zaraz potem słychać było o np. Todd Ao, czy Super Panavision 70.
d. Każda technologia miała swój początek i „koniec”. Ostatnie słówko ująłem w cudzysłów rozmyślnie. Współcześni twórcy do tej pory sięgają po obiektywy anamorficzne lub taśmy 70 mm.
Dygresja.
Dzięki za info o angielskiej edycji „Wings”. Płytę meksykańską zamawiałem kupę lat temu i nie miałem wówczas żadnego wyboru. Sprawdzę najnowsze europejskie wydania filmów niemych. Być może w końcu zrealizuję długo wyczekiwane zakupy. Kino „wielkiego niemowy” będzie w przyszłości kolejnym „pretekstem” do skrobnięcia kilku słów o kryteriach zakupowych. Ale tssyy.
Czas do brzegu. Z punktami a, b, c, d możesz się zgodzić lub nie. Ja temat wyczerpałem. Przed nami najciekawsze - „autentyczna” panorama w zaciszu domowym.
Sebas napisał:
Bardzo fajne kryteria. Zapewniają dużą różnorodność filmów w kolekcji. No i można jeszcze po seansie porozmawiać nie tylko o samym filmie, ale i aspektach technicznych.
Kolega miał rację. Często wyjaśniam gościom z jakich powodów obraz wygląda tak, a nie inaczej. Poczuj się widzem mojego kina, Mefisto.
Fotele są bardzo wygodne. Jeden ruch ręki wystarczy aby ująć dłońmi pokal. W nim jest piwo. Dobre. Niepasteryzowane. I zero ćpania. Za chwilę rozpocznie się kronika filmowa w formacie 4:3. Uruchommy wyobraźnię…
c.d.n.
EDIT:
Ludzie! Zapraszam do wzięcia udziału w ogólnopolskiej akcji: FILM PANORAMICZNY W ZACISZU DOMOWYM BEZ ĆPANIA! Inspiratorami przedsięwzięcia będą Mefisto (trochę z przypadku) i Daras. Tylko tu dowiecie w jaki sposób dostarczyć zmysłom prawdziwej uczty podczas obcowania z filmami typu Cinerama.
Potrzebne gadżety:
1. Telewizor Philips z kinowymi proporcjami 2.39:1 (56 cali). To wersja mikro dla oszczędnych.
2. Projektor np. Optoma (najlepiej z obiektywem anamorficznym). Do tego oczywiście byczy ekran projekcyjny z AR bliskim 2.35:1.
Proszę na czas zaopatrzyć się w rekwizyty. W wolnym czasie (wieczorem?) napiszę kilka słów ad vocem.
Cytat:
While a number of films shown under the Cinerama banner were better than average movies in and of themselves, they were not Cinerama in anything other than name. It's a Mad, Mad, Mad, Mad World was the first film to receive the single film, single lens projection presentation.
http://www.widescreenmuseum.com/widescreen/wingcr6.htm
No dobra. Oczywiście mogę już nie posiłkować się informacjami z netu. Dokończę dyskusję bazując wyłącznie na wiedzy nabytej (stosowane linki znajdę w razie „W”).
Pora na punkt pierwszy.
(21-02-2019, 02:47)Mefisto napisał(a): 1. Na pewno nie Cinerama, która została wymyślona w latach 50. nie jako część rozwoju kina panoramicznego (które istniało swoją drogą w zupełnie innym formacie), lecz traktowana była jako jeden z atutów do walki z coraz popularniejszą telewizją. Na tyle zresztą kosztowny, problematyczny (filmowanie tradycyjnych fabuł wymagało prawdziwej gimnastyki) i mało rentowny, że szybko porzucony.
Ponoć już przed wojną eksperymentowano w fotografii z obiektywem anamorficznym. Nic z tego nie wyszło. Słyszałem też o niemym filmie skręconym na taśmie 70 mm. Nawet jeśli taki istniał, to rynek pozostał głuchy na rzeczoną nowinkę. Funkcjonuje też „podanie”, w myśl którego przed wojną wymyślono coś na wzór Cineramy. Z barku danych zarzuciłem temat.
Sprawy wyglądają tak:
a. Szukano pomysłu na odciągnięcie ludzi od telewizorów. W roku 1952 zadebiutowała Cinerama. Po raz pierwszy na dość szeroką skalę zaczęto upowszechniać ekrany panoramiczne.
b. Cinemascope wystartowało rok później. I chyba właśnie ten standard miałeś na uwadze pisząc o istniejącym kinie panoramicznym innym niż Cinerama.
c. Oczywiście zaraz potem słychać było o np. Todd Ao, czy Super Panavision 70.
d. Każda technologia miała swój początek i „koniec”. Ostatnie słówko ująłem w cudzysłów rozmyślnie. Współcześni twórcy do tej pory sięgają po obiektywy anamorficzne lub taśmy 70 mm.
Dygresja.
Dzięki za info o angielskiej edycji „Wings”. Płytę meksykańską zamawiałem kupę lat temu i nie miałem wówczas żadnego wyboru. Sprawdzę najnowsze europejskie wydania filmów niemych. Być może w końcu zrealizuję długo wyczekiwane zakupy. Kino „wielkiego niemowy” będzie w przyszłości kolejnym „pretekstem” do skrobnięcia kilku słów o kryteriach zakupowych. Ale tssyy.
Czas do brzegu. Z punktami a, b, c, d możesz się zgodzić lub nie. Ja temat wyczerpałem. Przed nami najciekawsze - „autentyczna” panorama w zaciszu domowym.
Sebas napisał:
Bardzo fajne kryteria. Zapewniają dużą różnorodność filmów w kolekcji. No i można jeszcze po seansie porozmawiać nie tylko o samym filmie, ale i aspektach technicznych.
Kolega miał rację. Często wyjaśniam gościom z jakich powodów obraz wygląda tak, a nie inaczej. Poczuj się widzem mojego kina, Mefisto.
Fotele są bardzo wygodne. Jeden ruch ręki wystarczy aby ująć dłońmi pokal. W nim jest piwo. Dobre. Niepasteryzowane. I zero ćpania. Za chwilę rozpocznie się kronika filmowa w formacie 4:3. Uruchommy wyobraźnię…c.d.n.
EDIT:
Ludzie! Zapraszam do wzięcia udziału w ogólnopolskiej akcji: FILM PANORAMICZNY W ZACISZU DOMOWYM BEZ ĆPANIA! Inspiratorami przedsięwzięcia będą Mefisto (trochę z przypadku) i Daras. Tylko tu dowiecie w jaki sposób dostarczyć zmysłom prawdziwej uczty podczas obcowania z filmami typu Cinerama.

Potrzebne gadżety:
1. Telewizor Philips z kinowymi proporcjami 2.39:1 (56 cali). To wersja mikro dla oszczędnych.
2. Projektor np. Optoma (najlepiej z obiektywem anamorficznym). Do tego oczywiście byczy ekran projekcyjny z AR bliskim 2.35:1.
Proszę na czas zaopatrzyć się w rekwizyty. W wolnym czasie (wieczorem?) napiszę kilka słów ad vocem.
„Ja paryskimi perfumami się nie perfumuję... Ja jeden wiem co tej ziemi jest potrzebne”.
