23-02-2019, 13:15
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-02-2019, 00:58 przez Daras.
Powód edycji: edycja
)
Ależ Ty mi dajesz „preteksty” do pisania elaboratów. Gieferg, zamknij oczy.
Gwoli uczciwości słówko komentarza odnośnie „medytacji”. Zgodzę się, że Cinerama jest formatem specyficznym i oglądanie tegoż na domowym ekranie nie zastąpi wizyty w kinie. Jednak patent Smilebox dość zręcznie oszukuje oczy. Zakrzywione linie sprawiają, że widz ma szansę wejść w sam środek akcji. Ja „odpływam” już po kilku minutach, i to bez ćpania.
Natomiast całkowicie serio należy podejść do kwestii oglądania w home cinema innej panoramy, jak np. Cinemascope. Najlepszy do tego celu będzie ekran o proporcjach kinowych. Posiadacze powierzchni projekcyjnej 16:9 mogą ją wysunąć z kasety jedynie do określonego miejsca, tak, aby uzyskać okolice 2.39:1.
Gromy się wcześniej nie posypały, zatem najprawdopodobniej posiadacze projektorów milcząc potwierdzają mój wywód (?).
Możemy uznać temat Cineramy za przedyskutowany.
Nadal piszę z głowy, ale jakby co, to mogę znaleźć stosowne linki. Przywołany przez Ciebie format to tak zwana panorama europejska. Nie ja tworzyłem nazwy. Sorry.
Kilka smaczków, o których w necie raczej nie przeczytasz (wertowałem kiedyś sporo literatury papierowej). Pierwszym kaszetowanym filmem był western „Shane” (1953). Amerykanie perfidnie przycięli górę oraz dół kadru chcąc wpisać tę produkcję w upowszechniany nurt panoramiczny. Ponoć na projektory kinowe nakładano kaszety aby uzyskać proporcje 16:9.
Podniosło się larum! Tak, tak – opinia publiczna nie kupiła pomysłu i film zaczęto dystrybuować w dwu wersjach.
Super 35 również określam oszustwem („panoramą dla ubogich”). Jedynym plusem jest tu staranne kadrowanie (pod format) już podczas filmowania.
Jeszcze coś. Sensowny wydaje się wspomniany przeze mnie standard VistaVision. Uczciwe proporcje 16:9 osiągnięto filmując kamerami przesuwającymi taśmę w płaszczyźnie poziomej. W ten sposób uzyskano duży kadr unikając równocześnie strat jakości. Na VistaVision skręcono sporo efektów specjalnych do np. „Gwiezdnych wojen”.
Obiecałem nie zaglądać do netu, to może sam znajdź jakieś ilustracje dotyczące V V. Z polskich edycji polecam choćby „Vertigo” (1958).
P.S.
O rety! Zauważyłeś ile watek zaliczył ostatnio kliknięć? To się porobiło.
Spadam stąd, przynajmniej na sobotę i niedzielę.
EDIT:
Zapomniałem zapytać. Czy ma ktoś na płycie Cineramę? Chętnie przeczytałbym jakiś komentarz, choćby o Cinemascope.
Gwoli uczciwości słówko komentarza odnośnie „medytacji”. Zgodzę się, że Cinerama jest formatem specyficznym i oglądanie tegoż na domowym ekranie nie zastąpi wizyty w kinie. Jednak patent Smilebox dość zręcznie oszukuje oczy. Zakrzywione linie sprawiają, że widz ma szansę wejść w sam środek akcji. Ja „odpływam” już po kilku minutach, i to bez ćpania.
Natomiast całkowicie serio należy podejść do kwestii oglądania w home cinema innej panoramy, jak np. Cinemascope. Najlepszy do tego celu będzie ekran o proporcjach kinowych. Posiadacze powierzchni projekcyjnej 16:9 mogą ją wysunąć z kasety jedynie do określonego miejsca, tak, aby uzyskać okolice 2.39:1.
Gromy się wcześniej nie posypały, zatem najprawdopodobniej posiadacze projektorów milcząc potwierdzają mój wywód (?).
Możemy uznać temat Cineramy za przedyskutowany.
(23-02-2019, 02:44)Mefisto napisał(a):(22-02-2019, 17:38)Daras napisał(a): Nie wiem czy dobrze zrozumiałem. Czy Cinerama to nie panorama? Każdy ekran szerszy od 4:3 jest panoramiczny (nie ja ustalałem reguły).
No nie do końca każdy ekran szerszy od 4:3 jest panoramiczny, bo 1.66 to również bardzo popularny format filmów, który nie wpisuje się ani w kwadrat, ani w panoramę.
Nadal piszę z głowy, ale jakby co, to mogę znaleźć stosowne linki. Przywołany przez Ciebie format to tak zwana panorama europejska. Nie ja tworzyłem nazwy. Sorry.
Kilka smaczków, o których w necie raczej nie przeczytasz (wertowałem kiedyś sporo literatury papierowej). Pierwszym kaszetowanym filmem był western „Shane” (1953). Amerykanie perfidnie przycięli górę oraz dół kadru chcąc wpisać tę produkcję w upowszechniany nurt panoramiczny. Ponoć na projektory kinowe nakładano kaszety aby uzyskać proporcje 16:9.
Podniosło się larum! Tak, tak – opinia publiczna nie kupiła pomysłu i film zaczęto dystrybuować w dwu wersjach.Super 35 również określam oszustwem („panoramą dla ubogich”). Jedynym plusem jest tu staranne kadrowanie (pod format) już podczas filmowania.
Jeszcze coś. Sensowny wydaje się wspomniany przeze mnie standard VistaVision. Uczciwe proporcje 16:9 osiągnięto filmując kamerami przesuwającymi taśmę w płaszczyźnie poziomej. W ten sposób uzyskano duży kadr unikając równocześnie strat jakości. Na VistaVision skręcono sporo efektów specjalnych do np. „Gwiezdnych wojen”.
Obiecałem nie zaglądać do netu, to może sam znajdź jakieś ilustracje dotyczące V V. Z polskich edycji polecam choćby „Vertigo” (1958).
P.S.
O rety! Zauważyłeś ile watek zaliczył ostatnio kliknięć? To się porobiło.
Spadam stąd, przynajmniej na sobotę i niedzielę.
EDIT:
Zapomniałem zapytać. Czy ma ktoś na płycie Cineramę? Chętnie przeczytałbym jakiś komentarz, choćby o Cinemascope.
„Ja paryskimi perfumami się nie perfumuję... Ja jeden wiem co tej ziemi jest potrzebne”.
