17-03-2019, 06:49
Będę to mieć na uwadze. A czym się różnią od siebie sposoby proponowane przez Gieferga i Wolfmana? Czy w wypadku pierwszego strace pierwotne menu?
Co do jakości nowej "Suspirii" nie wypowiem się, gdyż nie widziałem, ale wiem, że Luca zawsze funduje nam wizualne perełki.
Tak, miałem okazję przypomnieć sobie "Suspririę" Argento dzięki wczorajszej emisji na RED CARPET TV. Faktycznie, nieco trąci myszką, ale to i tak świetne kino. Nie widziałem filmu już ponad 20 lat, a jeszcze w piwnicy mam gdzieś VHS z "Odgłosami". Co do aktorstwa, był to w dużej mierze celowy zabieg reżysera. Rozumiem, że taka stylistyka nie każdemu może odpowiadać.
Nie mniej jednak są też filmy Argento z którymi czas obszedł się zaskakująco łaskawie. "Głęboka czerwień" czy też "Ptak o kryształowym upierzeniu" nie zestarzały się ani o jotę. Również pamiętna "Opera" trzyma w napięciu do dziś. "Odgłosy" uważane są za swoistą esencję stylu mistrza giallo, gdyż łączą w sobie charakterystyczne gatunkowe cechy tej odmiany filmu grozy z odrobiną hitchcockowskiej estetyki (zawsze u Argento obecnej) i zamiłowaniem do wystylizowanego kiczu. W oryginalnej "Suspirii" mamy więc za dużo "Argento w Argento" i stąd chyba wrażenie, że film nie do końca wytrzymał próbę czasu, choć nadal bywa uważany za szczytowe osiągnięcie twórcy.
Co do jakości nowej "Suspirii" nie wypowiem się, gdyż nie widziałem, ale wiem, że Luca zawsze funduje nam wizualne perełki.
Tak, miałem okazję przypomnieć sobie "Suspririę" Argento dzięki wczorajszej emisji na RED CARPET TV. Faktycznie, nieco trąci myszką, ale to i tak świetne kino. Nie widziałem filmu już ponad 20 lat, a jeszcze w piwnicy mam gdzieś VHS z "Odgłosami". Co do aktorstwa, był to w dużej mierze celowy zabieg reżysera. Rozumiem, że taka stylistyka nie każdemu może odpowiadać.
Nie mniej jednak są też filmy Argento z którymi czas obszedł się zaskakująco łaskawie. "Głęboka czerwień" czy też "Ptak o kryształowym upierzeniu" nie zestarzały się ani o jotę. Również pamiętna "Opera" trzyma w napięciu do dziś. "Odgłosy" uważane są za swoistą esencję stylu mistrza giallo, gdyż łączą w sobie charakterystyczne gatunkowe cechy tej odmiany filmu grozy z odrobiną hitchcockowskiej estetyki (zawsze u Argento obecnej) i zamiłowaniem do wystylizowanego kiczu. W oryginalnej "Suspirii" mamy więc za dużo "Argento w Argento" i stąd chyba wrażenie, że film nie do końca wytrzymał próbę czasu, choć nadal bywa uważany za szczytowe osiągnięcie twórcy.
