Może nie wygłupił się, ale wykazał się w tym przypadku brakiem wiedzy. Co nie może dziwić, skoro ogranicza się do obejrzenia 20-30 (?) filmów rocznie i to z bardzo wąskiego przedziału gatunkowego.
Każda strona filmowa (np. IMDB, Filmweb itp.) podaje przy wymienionych przeze mnie tytułach, że są to horrory. Ale nie tylko, ponieważ, jak zauważył truvneeck, występują elementy również innych gatunków, m.in. thriller, dreszczowiec itp. Dlatego w opisach filmów jako gatunek podaje się przeważnie kilka, aby dokładniej określić w jakich klimatach obraca się dany film. W żadnym z tych filmów, które wymieniłem, nie ma elementów nadprzyrodzonych/fantastycznych. Co do slasherów i gore:
Slasher (ang. slash – ciąć) – rodzaj horroru filmowego o fabule, w której liczba bohaterów zmniejsza się w „dziwnych” okolicznościach.
Gore (ang. rozlana krew, zakrzepła krew) – rodzaj dreszczowca, horroru filmowego, charakteryzujący się dużą ilością brutalności, scen z krwią i wnętrznościami oraz (często, choć nie zawsze) ponurym klimatem.
Czekam na dalsze argumenty ekspertów i "znafcuff", dlaczego przytoczone przeze mnie i Juby'ego filmy to nie horrory. Gieferg zapewne do błędu się nie przyzna, bo by to nadszarpnęło jego nieposzlakowaną opinię wszechwiedzącego mędrca, za jakiego tu czasami uchodzi.
Każda strona filmowa (np. IMDB, Filmweb itp.) podaje przy wymienionych przeze mnie tytułach, że są to horrory. Ale nie tylko, ponieważ, jak zauważył truvneeck, występują elementy również innych gatunków, m.in. thriller, dreszczowiec itp. Dlatego w opisach filmów jako gatunek podaje się przeważnie kilka, aby dokładniej określić w jakich klimatach obraca się dany film. W żadnym z tych filmów, które wymieniłem, nie ma elementów nadprzyrodzonych/fantastycznych. Co do slasherów i gore:
Slasher (ang. slash – ciąć) – rodzaj horroru filmowego o fabule, w której liczba bohaterów zmniejsza się w „dziwnych” okolicznościach.
Gore (ang. rozlana krew, zakrzepła krew) – rodzaj dreszczowca, horroru filmowego, charakteryzujący się dużą ilością brutalności, scen z krwią i wnętrznościami oraz (często, choć nie zawsze) ponurym klimatem.
Czekam na dalsze argumenty ekspertów i "znafcuff", dlaczego przytoczone przeze mnie i Juby'ego filmy to nie horrory. Gieferg zapewne do błędu się nie przyzna, bo by to nadszarpnęło jego nieposzlakowaną opinię wszechwiedzącego mędrca, za jakiego tu czasami uchodzi.
