01-04-2019, 10:55
No właśnie definicja gatunku rozrosła się tak bardzo, że w zasadzie działa na zasadzie osobistych preferencji, pomimo klasycznego rodowodu, horror stał się słowem-wytrychem.
Kombinuję teraz trochę jak koń pod górę, ale może zbytnia rozpiętość znaczeniowa terminu mu nie służy (No bo gdzie np. Bram Stoker's Dracula, gdzie Piątek 13, a gdzie Ludzka stonoga? kompletnie różne bajki). I (być może) zamiast operować nim na prawo-lewo, powinno się po prostu uznać znaczenie gatunku takiego jak slasher, czy gore. Bo niby wywodzą się ze wspólnego mianownika, a jednak dzieli je od klasyki przepaść. Nie tyle NIE nazywać filmu horrorem, co nazywać Slasherem przez duże 'S'. Powszechnie. Może wtedy wszyscy będą zadowoleni?
Bo zakładam, że @Gieferg doskonale wie czym jest np. slasher, i nie przeszkadza mu to definiować horroru w sensie klasycznym, więc może jest coś na rzeczy i obecne nazewnictwo jest o kant krzesła połamać.
Kombinuję teraz trochę jak koń pod górę, ale może zbytnia rozpiętość znaczeniowa terminu mu nie służy (No bo gdzie np. Bram Stoker's Dracula, gdzie Piątek 13, a gdzie Ludzka stonoga? kompletnie różne bajki). I (być może) zamiast operować nim na prawo-lewo, powinno się po prostu uznać znaczenie gatunku takiego jak slasher, czy gore. Bo niby wywodzą się ze wspólnego mianownika, a jednak dzieli je od klasyki przepaść. Nie tyle NIE nazywać filmu horrorem, co nazywać Slasherem przez duże 'S'. Powszechnie. Może wtedy wszyscy będą zadowoleni?
Bo zakładam, że @Gieferg doskonale wie czym jest np. slasher, i nie przeszkadza mu to definiować horroru w sensie klasycznym, więc może jest coś na rzeczy i obecne nazewnictwo jest o kant krzesła połamać.
