Uproszczę sposób cytowania, sorry. Późno wróciłem z roboty.
Misfit napisał:
PS. Dyskusję o Szpiegu warto by przenieść do osobnego wątku bo koledze temat rozwalamy...
Lukee, wybacz. Jakby co, daj nam po uszach.
Jest już gdzieś wątek o czarnych pasach w filmach. Jednak nie sądzę abyśmy długo dyskutowali o „Szpiegu”. Co by nie było, potencjalni nabywcy być może po raz pierwszy - właśnie tu - zwrócili uwagę na dwie opcje zakupowe. Nadal polecam edycję polską.
Zamarł ważny wątek, którego byłeś protoplastą:
https://hdtvpolska.com/forum/topic/22297-problematyczne-wydania-pl-na-nośniku-blu-ray/
Darasowy (nieco szalony) pomysł miał dotyczyć dyskusji o wydaniach płyt z kinowym OAR w zestawieniu z edycjami Open Matte pod telewizory 16:9. Szanse równe zeru. Mnie brakuje czasu (naprawdę), a bez gruntownych analiz zrzutów / całych filmów nie wyda.
Misfit napisał:
Gdyby twórcy filmu tak chcieli to wybraliby format 1.85:1, a nie 2.35:1.
Niekoniecznie. Interesuję się tym od dłuższego czasu. Rzecz nie musi dotyczyć konkretnie „Szpiega”, ale często wygląda to tak: Operator / twórca widzi na ekranie kamery dwie ramki i kadruje wszystko pod dwa formaty.
Bidna technologia Super 35 raczej nie daje pola do popisu filmowcom obrazów kameralnych / obyczajowych. Zatem AR 2.40:1 niekiedy stanowi „zło konieczne”. Film ma się dobrze sprzedać w kinach. Czy każdy widz lubi czarne pasy po bokach?
Ponad wszelką wątpliwość gros odważnych artystów świadomie wybiera format 4:3. Trza by prześledzić całą historię kina aby to jeszcze lepiej zrozumieć. Pomnę jedynie, iż Super 35 stanowi tani kastrat w relacji do standardu Amerykańskiej Akademii Sztuki. O tym należy pamiętać! Nie zawsze hołdowanie OAR z multipleksu uważam za słuszne.
Podsumowując. Często przed decyzją zakupową wydania Super 35 vs Open Matte (16:9 ) porównuję kluczowe sekwencje filmów w ruchu. W kameralnej produkcji, np. szpiegowskiej wolę zauważyć markę zegarka danej postaci, niż mniej ważne dla odbioru fabuły „pejzaże”. Oczywiście inaczej ma się sprawa z kinem obfitującym w widowiska. Ale o tym już pisałem.
Z pewnością „Szpiega” zobaczę ponownie. Tym razem jeszcze baczniej zwrócę uwagę na ewentualny dyskomfort związany z utratą „nieistotnych” boków. Jakby co, dam znać. Jednak z tego co pamiętam wszystko było OK. Nadal polecam edycję polską.
W zasadzie temat wyczerpałem (pisząc skrótowo do bólu
). Nie wywalaj tego pochopnie, Lukke.
EDIT:
Przepraszam, jeszcze jedno. Sprawa absolutnie ważna dla spuentowania mojej wypowiedzi.
Zamieściłem gdzieś na naszym forum fragment prywatnej korespondencji z prof. G. Kędzierskim – operatorem kamery np. „Ogniem i mieczem” (1999). Był on polskim prekursorem standardu Super 35 gdy szukał taniego rozwiązania dla „Nocy i dni” (1975). Z pewnością dociekliwi znajdą tamte posty, w których można przeczytać o istocie Superscope. Co by nie było: „panorama dla ubogich” umożliwiła „bezbolesną” prezentację wymienionych wyżej tytułów w dwu formatach. Kinowym oraz telewizyjnym.
Misfit napisał:
PS. Dyskusję o Szpiegu warto by przenieść do osobnego wątku bo koledze temat rozwalamy...
Lukee, wybacz. Jakby co, daj nam po uszach.
Jest już gdzieś wątek o czarnych pasach w filmach. Jednak nie sądzę abyśmy długo dyskutowali o „Szpiegu”. Co by nie było, potencjalni nabywcy być może po raz pierwszy - właśnie tu - zwrócili uwagę na dwie opcje zakupowe. Nadal polecam edycję polską.
Zamarł ważny wątek, którego byłeś protoplastą:
https://hdtvpolska.com/forum/topic/22297-problematyczne-wydania-pl-na-nośniku-blu-ray/
Darasowy (nieco szalony) pomysł miał dotyczyć dyskusji o wydaniach płyt z kinowym OAR w zestawieniu z edycjami Open Matte pod telewizory 16:9. Szanse równe zeru. Mnie brakuje czasu (naprawdę), a bez gruntownych analiz zrzutów / całych filmów nie wyda.
Misfit napisał:
Gdyby twórcy filmu tak chcieli to wybraliby format 1.85:1, a nie 2.35:1.
Niekoniecznie. Interesuję się tym od dłuższego czasu. Rzecz nie musi dotyczyć konkretnie „Szpiega”, ale często wygląda to tak: Operator / twórca widzi na ekranie kamery dwie ramki i kadruje wszystko pod dwa formaty.
Bidna technologia Super 35 raczej nie daje pola do popisu filmowcom obrazów kameralnych / obyczajowych. Zatem AR 2.40:1 niekiedy stanowi „zło konieczne”. Film ma się dobrze sprzedać w kinach. Czy każdy widz lubi czarne pasy po bokach?
Ponad wszelką wątpliwość gros odważnych artystów świadomie wybiera format 4:3. Trza by prześledzić całą historię kina aby to jeszcze lepiej zrozumieć. Pomnę jedynie, iż Super 35 stanowi tani kastrat w relacji do standardu Amerykańskiej Akademii Sztuki. O tym należy pamiętać! Nie zawsze hołdowanie OAR z multipleksu uważam za słuszne.
Podsumowując. Często przed decyzją zakupową wydania Super 35 vs Open Matte (16:9 ) porównuję kluczowe sekwencje filmów w ruchu. W kameralnej produkcji, np. szpiegowskiej wolę zauważyć markę zegarka danej postaci, niż mniej ważne dla odbioru fabuły „pejzaże”. Oczywiście inaczej ma się sprawa z kinem obfitującym w widowiska. Ale o tym już pisałem.
Z pewnością „Szpiega” zobaczę ponownie. Tym razem jeszcze baczniej zwrócę uwagę na ewentualny dyskomfort związany z utratą „nieistotnych” boków. Jakby co, dam znać. Jednak z tego co pamiętam wszystko było OK. Nadal polecam edycję polską.
W zasadzie temat wyczerpałem (pisząc skrótowo do bólu
). Nie wywalaj tego pochopnie, Lukke.EDIT:
Przepraszam, jeszcze jedno. Sprawa absolutnie ważna dla spuentowania mojej wypowiedzi.
Zamieściłem gdzieś na naszym forum fragment prywatnej korespondencji z prof. G. Kędzierskim – operatorem kamery np. „Ogniem i mieczem” (1999). Był on polskim prekursorem standardu Super 35 gdy szukał taniego rozwiązania dla „Nocy i dni” (1975). Z pewnością dociekliwi znajdą tamte posty, w których można przeczytać o istocie Superscope. Co by nie było: „panorama dla ubogich” umożliwiła „bezbolesną” prezentację wymienionych wyżej tytułów w dwu formatach. Kinowym oraz telewizyjnym.
„Ja paryskimi perfumami się nie perfumuję... Ja jeden wiem co tej ziemi jest potrzebne”.
