27-12-2019, 11:42
Mam tak samo, wygląd wydania nie ma dla mnie większego znaczenia. Wręcz preferuję standardowe plastikowe edycje, bo zwyczajnie zajmują mniej miejsca, a tego mi niestety ciągle brakuje, poza tym moim zdaniem wyglądają jak najbardziej ok. A jak jeszcze trafi się slipcover jak w wydaniach UHD, to już w ogóle bajka. Byleby napisy na okładce były angielskie, bo jakoś odstraszają mnie te włoskie czy hiszpańskie tytuły. Puszki też mnie nigdy nie kręciły, ich fenomen jest mi zupełnie obcy.
Śmieszą mnie też strasznie te komentarze typu "nie widać żadnego klucza w tej kolekcji, wydaje się, że kupujesz jak leci". To zwykła chęć obejrzenia danego tytułu nie jest już wystarczającym "kluczem"? Osobiście większość filmów kupuję można powiedzieć w ciemno, sugerując się jedynie nazwiskiem reżysera, aktora czy gatunkiem. Podoba się to zostaje na półce, jak nie, to idzie w świat. A jak jeszcze uda się wyrwać poszukiwany tytuł w promocji za dwie duszki, to tylko lepiej.
Śmieszą mnie też strasznie te komentarze typu "nie widać żadnego klucza w tej kolekcji, wydaje się, że kupujesz jak leci". To zwykła chęć obejrzenia danego tytułu nie jest już wystarczającym "kluczem"? Osobiście większość filmów kupuję można powiedzieć w ciemno, sugerując się jedynie nazwiskiem reżysera, aktora czy gatunkiem. Podoba się to zostaje na półce, jak nie, to idzie w świat. A jak jeszcze uda się wyrwać poszukiwany tytuł w promocji za dwie duszki, to tylko lepiej.

