Gdyby Salvation zrealizowano zgodnie z oryginalnym scenariuszem, mielibyśmy Marcusa z przeszczepioną twarzą Johna i martwego Connora w finale.
Z jakiegoś powodu wszyscy unikają jak ognia nakręcenia takiego filmu, jaki chcieliby zobaczyć fani - widowiskowego wojennego post-apo, który kończyłby się wysłaniem Reese'a w przeszłość. Genisys to co prawda pokazał, ale zrobił z tego punkt wyjścia do idiotycznej historii. W Salvation chcieli Johna zabić, ale po wycieku scenariusza jednak wymiękli, a DF wiadomo co zrobił i wyszedł na tym najgorzej ze wszystkich części. Jak dla mnie nie istnieje żaden powód, dla którego miałbym być zainteresowany tym co się dzieje w tamtejszej linii czasowej, bo mam kompletnie gdzieś nowych bohaterów. Oglądając ten film co chwila spoglądałem na czas w przerwach między kolejnymi ziewnięciami (w kinie na Genisys było to samo ale tam zaczeło się dopiero od sceny z wehikułem czasu w garażu, a nie od samego początku). Wyniki Box Office wyraźnie wskazują na to, że ludzie mieli już dośc kolejnych wersji tej samej historii.
Ostatecznie tylko Salvation pozostaje namiastką tego, co powinno powstać, ale ma trzy podstawowe problemy - pierwszym jest kategoria PG-13 (niby Dir Cut jest R-rated, ale różnica jest praktycznie żadna), drugim - niezdecydowanie co do osoby głownego bohatera (jak dla mnie jest za mało Johna i za dużo Marcusa), drugim jest masa scenariuszowych głupot (jak baza Skynetu pilnowana przez trzech terminatorów, w której ruch oporu ląduje sobie jak chce) i nieścisłości, które psują przyjemność z seansu, a sam film stawiają w jednym rzędzie z równie durnowatym (ale i miłym dla oka) Prometeuszem.
W sumie to czekam na DeepFake sekwencji future war z Genisys z facjatą Biehna (co prawda ciało napakowanego Courtneia nie będzie pasowało, ale przymknę oko). Wtedy chętnie do tych scen wrócę.
Z jakiegoś powodu wszyscy unikają jak ognia nakręcenia takiego filmu, jaki chcieliby zobaczyć fani - widowiskowego wojennego post-apo, który kończyłby się wysłaniem Reese'a w przeszłość. Genisys to co prawda pokazał, ale zrobił z tego punkt wyjścia do idiotycznej historii. W Salvation chcieli Johna zabić, ale po wycieku scenariusza jednak wymiękli, a DF wiadomo co zrobił i wyszedł na tym najgorzej ze wszystkich części. Jak dla mnie nie istnieje żaden powód, dla którego miałbym być zainteresowany tym co się dzieje w tamtejszej linii czasowej, bo mam kompletnie gdzieś nowych bohaterów. Oglądając ten film co chwila spoglądałem na czas w przerwach między kolejnymi ziewnięciami (w kinie na Genisys było to samo ale tam zaczeło się dopiero od sceny z wehikułem czasu w garażu, a nie od samego początku). Wyniki Box Office wyraźnie wskazują na to, że ludzie mieli już dośc kolejnych wersji tej samej historii.
Ostatecznie tylko Salvation pozostaje namiastką tego, co powinno powstać, ale ma trzy podstawowe problemy - pierwszym jest kategoria PG-13 (niby Dir Cut jest R-rated, ale różnica jest praktycznie żadna), drugim - niezdecydowanie co do osoby głownego bohatera (jak dla mnie jest za mało Johna i za dużo Marcusa), drugim jest masa scenariuszowych głupot (jak baza Skynetu pilnowana przez trzech terminatorów, w której ruch oporu ląduje sobie jak chce) i nieścisłości, które psują przyjemność z seansu, a sam film stawiają w jednym rzędzie z równie durnowatym (ale i miłym dla oka) Prometeuszem.
W sumie to czekam na DeepFake sekwencji future war z Genisys z facjatą Biehna (co prawda ciało napakowanego Courtneia nie będzie pasowało, ale przymknę oko). Wtedy chętnie do tych scen wrócę.
