15-06-2020, 16:41
"Terminator", "Terminator 2: Dzień Sądu", filmy kolejno z 1984 i 1991 roku. To tak wyjątkowe i naznaczone tą niezwykłą, przebijającą mury czasu (te filmy nigdy się nie zestarzeją) specyfiką dzieła, z cyklu o Skynecie i cyber zabójcy z przyszłości, które, i mówię to śmiało, z nieskrywaną chęcią ujrzałbym w odpowiednio zremasterowanej, interpolowanej do jakości UHD obrazu i wielowymiarowej jakości dźwięku, wersji: zapisu filmu na fizycznym, płytowym nośniku Blu-Ray 4K. I chętnie zainwestowałbym po 130-160 zł za każdy z tych terminatorowych filmów Camerona; oczywiście w grę wchodzi polskie wydanie filmów. I tak marzy mi się, oj marzy, aby polscy dystrybutorzy w 2021 roku weszli do sprzedaży z opcjami dwóch pierwszych kinowych Terminatorów w jakości 4K płytowego nośnika; to będzie wyjątkowe 365 dni - 30 rocznica kinowej premiery "Terminator 2: Dzień Sądu". Ten film wraz z pierwowzorem, to najważniejsze twory filmowe dla tego Uniwersum, a także jedne z najistotniejszych dla całej kinematografii gatunku fantastyczno-naukowego. Za kilka dni planuję re-watch "Terminatora" - to prawdziwa perła wśród korony filmów o stylistyce Cyber Science-fiction i temu podobnych motywach! Na pewno czymś ciekawym będzie spojrzeć na ów obraz po niedawnym obejrzeniu "Dnia Sądu". Zestawienie obu dzieł ze sobą będzie budującym geekowskim doświadczeniem.
