No dobra, skończyłem.
Najlepiej podsumowuje TLOU2 powiedzonko "jak spadać to z wysokiego konia". To bardzo ambitny w zamierzeniu sequel, którego fabuła z wielu względów nie wybrzmiewa tak jak wybrzmieć powinna. Główny powód to chybiona moim zdaniem konstrukcja fabuły (a dokładniej kolejność zdarzeń) i to, że historia Abby (którą autentycznie polubiłem w trakcie gry) zdaje się być zupełnie osobną grą, o czymś zupełnie innym, która jak gdyby nigdy nic się nie stało wychodzi od śmierci Joela w pierwszym akcie, skupia się na czymś zupełnie innym i dopiero pod koniec wyskakuje z tym, że oho, musimy złapać Ellie.
To był moment w którym nie chciałem już grać, było to wyczerpujące i męczące. Obie strony zadały sobie tyle bólu i jakkolwiek zależnie od obranej perspektywy ich racje są słuszne (szkoda ze gra w ogóle nie eksploruje tej kwestii, to coś co ostatecznie wyszło jakby przypadkiem?), ja nie chciałem już w tym uczestniczyć. I kiedy wydawać by się mogło, że gra już za chwilę się skończy, okazuje się że nie, to nie koniec. I znowu byłem zmuszony robić coś, czego nie chciałem, mało tego, to drugie zakończenie jest jeszcze bardziej męczące, jeszcze bardziej przygnębiające, a jednocześnie w ogóle nie przynosi oczyszczenia. I to jest chyba największy problem, bo przez to że najpierw Abby nie zabiła Ellie (czego nie chciałem robić ani oglądać), a potem Ellie nie zabiła Abby (czego też nie chciałem, ta finałowa walka to najgorszy moment gry) zostajemy z jakimś takim, bo ja wiem, brakiem zdecydowania ze strony twórców, a co za tym idzie nie do końca jasną odpowiedzią na pytanie "O czym jest ta historia?"
Na razie nie potrafię ocenić, ale na pewno warto zagrać i mieć własne zdanie. No i trudno mi mówić o takim totalnym rozczarowaniu, bo scenariusz bywa znakomity, zagrany jest pierwsza klasa a technicznie to prawdziwe arcydzieło.
Najlepiej podsumowuje TLOU2 powiedzonko "jak spadać to z wysokiego konia". To bardzo ambitny w zamierzeniu sequel, którego fabuła z wielu względów nie wybrzmiewa tak jak wybrzmieć powinna. Główny powód to chybiona moim zdaniem konstrukcja fabuły (a dokładniej kolejność zdarzeń) i to, że historia Abby (którą autentycznie polubiłem w trakcie gry) zdaje się być zupełnie osobną grą, o czymś zupełnie innym, która jak gdyby nigdy nic się nie stało wychodzi od śmierci Joela w pierwszym akcie, skupia się na czymś zupełnie innym i dopiero pod koniec wyskakuje z tym, że oho, musimy złapać Ellie.
To był moment w którym nie chciałem już grać, było to wyczerpujące i męczące. Obie strony zadały sobie tyle bólu i jakkolwiek zależnie od obranej perspektywy ich racje są słuszne (szkoda ze gra w ogóle nie eksploruje tej kwestii, to coś co ostatecznie wyszło jakby przypadkiem?), ja nie chciałem już w tym uczestniczyć. I kiedy wydawać by się mogło, że gra już za chwilę się skończy, okazuje się że nie, to nie koniec. I znowu byłem zmuszony robić coś, czego nie chciałem, mało tego, to drugie zakończenie jest jeszcze bardziej męczące, jeszcze bardziej przygnębiające, a jednocześnie w ogóle nie przynosi oczyszczenia. I to jest chyba największy problem, bo przez to że najpierw Abby nie zabiła Ellie (czego nie chciałem robić ani oglądać), a potem Ellie nie zabiła Abby (czego też nie chciałem, ta finałowa walka to najgorszy moment gry) zostajemy z jakimś takim, bo ja wiem, brakiem zdecydowania ze strony twórców, a co za tym idzie nie do końca jasną odpowiedzią na pytanie "O czym jest ta historia?"
Na razie nie potrafię ocenić, ale na pewno warto zagrać i mieć własne zdanie. No i trudno mi mówić o takim totalnym rozczarowaniu, bo scenariusz bywa znakomity, zagrany jest pierwsza klasa a technicznie to prawdziwe arcydzieło.
LG OLED 65" B8
Panasonic DP-UB820
Sony HT-ZF9
Apple TV 4K
Panasonic DP-UB820
Sony HT-ZF9
Apple TV 4K
