(17-01-2021, 00:43)Pan Anatol napisał(a): Dzięki, bardzo być może, że o to mi chodziło. Akurat wywoływaniem osobiście się nie zajmowałem - czytałem tylko trochę. Myślałem jakiś czas temu, by trochę bardziej poważnie zająć się fotografią, ale jakoś ostatecznie nic z tego (przynajmniej na razie) nie wyszło, dlatego ta moja wiedza na ten temat jest, jaka jest.
Fotografia tradycyjna jest niezwykle interesująca i pełna czaru. Wyobraź sobie Darasa na tle rozlicznych słoików oraz butelek z odczynnikami służącymi do sporządzania kąpieli (mam pamiątkową fotkę, która to obrazuje).
Uzyskanie poprawnej fotografii, poczynając od naciśnięcia guzika w aparacie, a kończąc na zdjęciu jej z suszarki - wymagało olbrzymiej wiedzy. Jednak tamte czasy odeszły do lamusa, tym samym jedno z moich ważnych hobby.
To chyba dobry moment aby wyjaśnić z jakich powodów w starych filmach rzadko spotykamy satysfakcjonujące efekty HDR (być może polskie rekonstrukcje także skorzystają z tej technologii). W grę wchodzą właściwości kliszy filmowej, a uściślając - możliwości jej naświetlania. Otóż ustawiając blendę na wartość zapewniającą szczegóły w jasnych partiach planu, niedoświetleniu ulegały cienie. W skrajnych przypadkach w jego mrokach znikały jakiekolwiek detale, zatem co logiczne – nigdy nie mogły one zostać ukazane. Z kolei przesłona sprzyjająca poprawnej ekspozycji miejsc ciemnych, degradowała tak zwane „światła”. Bodajże na niniejszym forum funkcjonuje słówko „przepały”, czy jakoś tak.
Oczywiście problem opisałem w telegraficznym skrócie. W zależności od doboru materiału światłoczułego oraz sposobu wywoływania klisz, można było uzyskiwać różne rezultaty. Przykładowo, błony niskoczułe – co do zasady – cechował wysoki kontrast.
Jako, że w domu mam namiastkę HDR, to na filmach zauważam b. dużą różnicę pomiędzy starymi a nowymi produkcjami. We współczesnych obrazach efekt HDR jest większy.
„Ja paryskimi perfumami się nie perfumuję... Ja jeden wiem co tej ziemi jest potrzebne”.

