14-02-2021, 20:00
Jeśli o mnie chodzi, pomijając nieciekawe przypadki (powtórki wynikające z zakupienia najpierw pojedynczego wydania, a potem boxu z tym samym filmem oraz upgrady z DVD, których i tak nie było dużo, bo niemal od razu po rozpoczęciu zbierania nawróciłem się na BD
) to trzy filmy mam w dwóch różnych wersjach:
Narodziny narodu Griffitha - najpierw zakupiłem wersję od Eureki (ma ładniejszą okładkę
), ale potem zreflektowałem się, że jednak wersja BFI ma o wiele lepszą jakość obrazu - cierpi jednak na nieładne makrobloki w niektórych miejscach, więc żadne z tych wydań nie jest doskonałe. Obydwa mają też różne soundtracki.
Obydwa niezłe, ale ten w BFI ponoć oryginalny, więc w tej kwestii to wydanie również ma przewagę.
Garsoniera Wildera - najpierw po taniości wydanie MGM, a potem upgrade od Arrow - również po taniości, w przecenie, ale obraz jednak znacznie lepszy.
Playtime Tatiego - to najciekawszy przypadek, bo obydwie wersje są zdecydowanie warte uwagi. Pierwszą kupiłem od BFI, ponieważ dołączona była płyta DVD, a wówczas jeszcze nie miałem sprzętu do BD i nie byłem jeszcze zdecydowany, czy się na niego przerzucać. Druga wersja pochodzi z boxu StudioCanal. Ta druga wersja to nowsza rekonstrukcja, do której użyto bodajże oryginalnego negatywu 65 mm, ma też cieplejsze, bardziej żółto-pomarańczowe barwy i dźwięk 3.0. Wersja BFI jest bardziej niebieskawa, starsza, z jakiegoś tam internegatywu, ma dźwięk mono, ale za to w dwóch wersjach - francuskiej i "międzynarodowej", takiej z większą ilością angielskiego. Przyznam, że bardzo lubię obydwie "odsłony" tego filmu, gdybym miał wybierać, to chyba jednak wybrałbym tę nowszą, bardziej szczegółową, ale cieszę się, że mam obydwie.
) to trzy filmy mam w dwóch różnych wersjach:Narodziny narodu Griffitha - najpierw zakupiłem wersję od Eureki (ma ładniejszą okładkę
), ale potem zreflektowałem się, że jednak wersja BFI ma o wiele lepszą jakość obrazu - cierpi jednak na nieładne makrobloki w niektórych miejscach, więc żadne z tych wydań nie jest doskonałe. Obydwa mają też różne soundtracki.
Obydwa niezłe, ale ten w BFI ponoć oryginalny, więc w tej kwestii to wydanie również ma przewagę.Garsoniera Wildera - najpierw po taniości wydanie MGM, a potem upgrade od Arrow - również po taniości, w przecenie, ale obraz jednak znacznie lepszy.
Playtime Tatiego - to najciekawszy przypadek, bo obydwie wersje są zdecydowanie warte uwagi. Pierwszą kupiłem od BFI, ponieważ dołączona była płyta DVD, a wówczas jeszcze nie miałem sprzętu do BD i nie byłem jeszcze zdecydowany, czy się na niego przerzucać. Druga wersja pochodzi z boxu StudioCanal. Ta druga wersja to nowsza rekonstrukcja, do której użyto bodajże oryginalnego negatywu 65 mm, ma też cieplejsze, bardziej żółto-pomarańczowe barwy i dźwięk 3.0. Wersja BFI jest bardziej niebieskawa, starsza, z jakiegoś tam internegatywu, ma dźwięk mono, ale za to w dwóch wersjach - francuskiej i "międzynarodowej", takiej z większą ilością angielskiego. Przyznam, że bardzo lubię obydwie "odsłony" tego filmu, gdybym miał wybierać, to chyba jednak wybrałbym tę nowszą, bardziej szczegółową, ale cieszę się, że mam obydwie.
