Sebas napisał:
Ty jak widać pewnych rzeczy nie potrafisz przyjać do wiadomości.
Sprostowanie. Do wiadomości przyjmuję wile informacji (nie rzeczy
). Jednak nie zawsze się z nimi zgadzam. Nie wiem o co chodziło Mierzwiakowi, bo Twój cytat raczej został wyrwany z szerszego kontekstu (?).
Przeczytałem ponownie swój drugi punkt z ostatniego posta. Po Twojej reakcji sądziłem, że popełniłem jakiś błąd. Jednak nie. Z moim wpisem można się zgodzić lub go zakwestionować. Nie mam z tym problemu. Jednak dla jasności coś doprecyzuję. Nie widzę najmniejszego sensu w noszeniu szmat przez osoby zdrowe (mam tu na myśli przestrzeń otwartą oraz pomieszczenia). Nawet w słynnej ustawie był bodajże zapis, w myśl którego tego typu wymóg mógł dotyczyć wyłącznie ludzi chorych, bądź podejrzanych o chorobę.
W ciągu ostatniego roku prawie ocierałem się o rzesze ludzi bez masek. Nic mi. Po prostu nic, i to od wielu lat. Nawet miałem kłopot z porządnym kichnięciem! Chyba kupię tabakę.
Na marginesie. W moim środowisku poległy prawie wyłącznie te osoby, które nazbyt gorliwie o siebie „dbały”. Non stop maska i dezynfekcja rąk. Non stop. Ale to oczywiście o niczym nie musi świadczyć.
Sebas napisał:
Dyskusja z Tobą na jakikolwiek temat to strata czasu.
Są też tacy, którzy dyskutują.
Ty jak widać pewnych rzeczy nie potrafisz przyjać do wiadomości.
Sprostowanie. Do wiadomości przyjmuję wile informacji (nie rzeczy
). Jednak nie zawsze się z nimi zgadzam. Nie wiem o co chodziło Mierzwiakowi, bo Twój cytat raczej został wyrwany z szerszego kontekstu (?).Przeczytałem ponownie swój drugi punkt z ostatniego posta. Po Twojej reakcji sądziłem, że popełniłem jakiś błąd. Jednak nie. Z moim wpisem można się zgodzić lub go zakwestionować. Nie mam z tym problemu. Jednak dla jasności coś doprecyzuję. Nie widzę najmniejszego sensu w noszeniu szmat przez osoby zdrowe (mam tu na myśli przestrzeń otwartą oraz pomieszczenia). Nawet w słynnej ustawie był bodajże zapis, w myśl którego tego typu wymóg mógł dotyczyć wyłącznie ludzi chorych, bądź podejrzanych o chorobę.
W ciągu ostatniego roku prawie ocierałem się o rzesze ludzi bez masek. Nic mi. Po prostu nic, i to od wielu lat. Nawet miałem kłopot z porządnym kichnięciem! Chyba kupię tabakę.
Na marginesie. W moim środowisku poległy prawie wyłącznie te osoby, które nazbyt gorliwie o siebie „dbały”. Non stop maska i dezynfekcja rąk. Non stop. Ale to oczywiście o niczym nie musi świadczyć.
Sebas napisał:
Dyskusja z Tobą na jakikolwiek temat to strata czasu.
Są też tacy, którzy dyskutują.
„Ja paryskimi perfumami się nie perfumuję... Ja jeden wiem co tej ziemi jest potrzebne”.
