09-06-2021, 10:04
Ja już po seansie.
4K i oryginalna ścieżka dźwiękowa 2.0.
Na początek wyleję z siebie trochę rozczarowania:
- Dostałem wersję bez limitowanego slipcase, którego chyba w ogóle nie otrzymało DeepDiscount. Szkoda, bo jestem fanem trzymania filmów w tekturkach.
- Okładka jest dwustronna, ale w sumie nie wiem po co, skoro pudełko jest czarne-nieprzezroczyste.
Zostaję przy białym wariancie, ale uważam, że można było znaleźć lepszy art na front.
- Płyta Blu-ray z blokadą regionalną.
- Menu proste i tysiąc razy gorsze od tego z Blu-ray. Brakuje w nim również dostępu do podziału na rozdziały...
- ... a skoro o nim już wspomniałem, jest fatalny! To po prostu 15 rozdziałów podzielonych bez żadnego sensu, można przewinąć w środek sceny. Blu również pod tym względem wygrywa, było podzielone idealnie.
To tyle. Można było wydać ten film lepiej. W kwestii samej zawartości płyty - jestem zachwycony. Potwierdzam, że GBU ponownie trafił na stół montażowy i jest to wersja 1:1 zgodna z VHSem (czyli najbliższa amerykańskiej wersji kinowej), a nie jak poprzednie wydanie KL zgodne z DVD z 1998 roku. Dźwięk 2.0 robi super retro-klimat. Jakość obrazu - mam drobną uwagę w kwestii nasycenia barw w kilku scenach, ale być może bierze się ona z tego, że wiem jakie film przeszedł przeboje z kolorystyką. Poza tym - bomba! Ilość detali, brak żółci/tealu(!), poziom czerni nieporównywalnie lepszy od poprzedniego wydania KL, dużo ziarna, dzięki któremu film wygląda jak FILM! W ogóle trafiło się tu kilka ujęć, które wyglądają po prostu jak skan 4K bez żadnej poprawki, czułem się jakby to było wyświetlane z projektora, a nie na telewizorze. Dostrzegłem również 3 pęknięcia taśmy, których nie usunięto, co również w fajny sposób podkreślało filmowość obrazu.
Ku mojemu zdziwieniu, brakowało mi kilku scen z wersji rozszerzonej. Najwyraźniej GBU to kolejny po Leonie zawodowcu przypadek filmu, w którym obie wersje uważam za właściwe i mogę je oglądać naprzemiennie. Sceny wycięte są w dodatkach na płycie, ale to tyle z materiałów dodatkowych. Blu pod tym względem kolejny raz wygrywa i m.in. dlatego zostawiam sobie również starsze wydanie (szkoda tylko, że mam płytę bez PL, ale może kiedyś jeszcze uda się zdobyć kopię z napisami, może Galapagos zrobi wznowienie, jak z Bondami?).
Podsumowując - polecam. Dobry, zły i brzydki jeszcze nigdy nie wyglądał tak dobrze, a tak wspaniałe zdjęcia warto oglądać w jak najlepszej jakości. Dziś pewnie odpalę kilka ulubionych scen jeszcze raz.
4K i oryginalna ścieżka dźwiękowa 2.0.Na początek wyleję z siebie trochę rozczarowania:
- Dostałem wersję bez limitowanego slipcase, którego chyba w ogóle nie otrzymało DeepDiscount. Szkoda, bo jestem fanem trzymania filmów w tekturkach.

- Okładka jest dwustronna, ale w sumie nie wiem po co, skoro pudełko jest czarne-nieprzezroczyste.
Zostaję przy białym wariancie, ale uważam, że można było znaleźć lepszy art na front.- Płyta Blu-ray z blokadą regionalną.

- Menu proste i tysiąc razy gorsze od tego z Blu-ray. Brakuje w nim również dostępu do podziału na rozdziały...
- ... a skoro o nim już wspomniałem, jest fatalny! To po prostu 15 rozdziałów podzielonych bez żadnego sensu, można przewinąć w środek sceny. Blu również pod tym względem wygrywa, było podzielone idealnie.
To tyle. Można było wydać ten film lepiej. W kwestii samej zawartości płyty - jestem zachwycony. Potwierdzam, że GBU ponownie trafił na stół montażowy i jest to wersja 1:1 zgodna z VHSem (czyli najbliższa amerykańskiej wersji kinowej), a nie jak poprzednie wydanie KL zgodne z DVD z 1998 roku. Dźwięk 2.0 robi super retro-klimat. Jakość obrazu - mam drobną uwagę w kwestii nasycenia barw w kilku scenach, ale być może bierze się ona z tego, że wiem jakie film przeszedł przeboje z kolorystyką. Poza tym - bomba! Ilość detali, brak żółci/tealu(!), poziom czerni nieporównywalnie lepszy od poprzedniego wydania KL, dużo ziarna, dzięki któremu film wygląda jak FILM! W ogóle trafiło się tu kilka ujęć, które wyglądają po prostu jak skan 4K bez żadnej poprawki, czułem się jakby to było wyświetlane z projektora, a nie na telewizorze. Dostrzegłem również 3 pęknięcia taśmy, których nie usunięto, co również w fajny sposób podkreślało filmowość obrazu.
Ku mojemu zdziwieniu, brakowało mi kilku scen z wersji rozszerzonej. Najwyraźniej GBU to kolejny po Leonie zawodowcu przypadek filmu, w którym obie wersje uważam za właściwe i mogę je oglądać naprzemiennie. Sceny wycięte są w dodatkach na płycie, ale to tyle z materiałów dodatkowych. Blu pod tym względem kolejny raz wygrywa i m.in. dlatego zostawiam sobie również starsze wydanie (szkoda tylko, że mam płytę bez PL, ale może kiedyś jeszcze uda się zdobyć kopię z napisami, może Galapagos zrobi wznowienie, jak z Bondami?).
Podsumowując - polecam. Dobry, zły i brzydki jeszcze nigdy nie wyglądał tak dobrze, a tak wspaniałe zdjęcia warto oglądać w jak najlepszej jakości. Dziś pewnie odpalę kilka ulubionych scen jeszcze raz.
