08-09-2021, 12:24
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-09-2021, 12:25 przez fire_caves.)
Właśnie dotarły do mnie trzy pierwsze filmy z kolekcji Biblioteka Narodowa. Tak się składa, że są tą "pany Kleksy", zakupione w trwającej obecnie promocji Empik Premium. Nie zamierzałem ich kupować, bo, pomimo sentymentu jakim darzę te produkcje (a przynajmniej dwie pierwsze), nie uważałem je za kluczowe w mojej kolekcji, ale dzieci mnie namówiły.
Kiedy widziałem wcześniejsze wydania tych filmów od Studia Blu, przyznam, że okładki mnie nie zachwyciły, ale, mój Boże, to co odwaliła FINA to woła o pomstę do nieba. Ja rozumiem, że filmy takie jak Hubal można wydawać w kolorach żałobnych, ale... Akademię Pana Kleksa?? Gdybym nie znał dzieła Brzechwy i jego adaptacji pomyślałbym, że jest to dramat egystencjalny o brodatym rektorze akademii sztuk pięknych opłakującym swojego tragicznie zmarłego syna (Adaś ze szpakiem widoczni są w tle - oczywiście czarno-biali i przydymieni. Wewnątrz plastiku czeka na nas równie "barwna" płyta okraszona białym tytułem na czarnym tle...
Wiem, wiem - widziały gały co brały, ale naprawdę słów mi brak.
Kiedy widziałem wcześniejsze wydania tych filmów od Studia Blu, przyznam, że okładki mnie nie zachwyciły, ale, mój Boże, to co odwaliła FINA to woła o pomstę do nieba. Ja rozumiem, że filmy takie jak Hubal można wydawać w kolorach żałobnych, ale... Akademię Pana Kleksa?? Gdybym nie znał dzieła Brzechwy i jego adaptacji pomyślałbym, że jest to dramat egystencjalny o brodatym rektorze akademii sztuk pięknych opłakującym swojego tragicznie zmarłego syna (Adaś ze szpakiem widoczni są w tle - oczywiście czarno-biali i przydymieni. Wewnątrz plastiku czeka na nas równie "barwna" płyta okraszona białym tytułem na czarnym tle...
Wiem, wiem - widziały gały co brały, ale naprawdę słów mi brak.
