Cytat:Gief to chyba tylko dlatego, że przestałeś czytać.
Dokładnie. Jeśli czegoś (w sensie jakiegoś universum w ramach danego medium) nie jestem w stanie ogarnąć w całości, mam tendencję to w całości olać. Póki komiksy superhero to było dla mnie te parę tytułów wydawanych przez TM-Semic i nawet jeśli nie kupowałem wszystkich, to mniej więcej ogarniałem fabułę, było ok, jak się potem zaczęło dziadostwo mnożyć, a fabuła swoim zarkęceniem, zgonami i powrotami zaczęła zawstydzać telenowele swoim poziomem popaprania, to gdzieś w momencie jak po śmierci Supermana pojawiło się jego czterech nastepców, a Batmana zastąpił Jean Paul Valley, stwierdziłem "Enough is enough" i pieprznąłem tym w kąt (początek 1996 to mój ostatni zakup komiksu superhero z regularnie wydawanych serii).
teraz superhero to dla mnie już tylko filmy (to się, póki co, da ogarnąć w całości) + ta część kolekcji semiców, której nie sprzedałem (czyli trochę Batmana, Spider-Mana i wydań specjalnych). X-Menów sprzedałem w cholerę (odpadłem od tej serii jakoś po tym jak pozbawiona mocy Storm wklepała Cyke'owi i przejęła przywództwo, czyli bodaj po 10 numerach semica, na dobrą sprawę po DPS już mi się zaczęło odechciewać bo i przeskoczyli do innych historii z innych czasów i rysunki już byłe nie takie - Byrne for the win! (Supermana też lubiłem tylko w jego wydaniu - jakbym miał etraz sobie dokupić jakieś z tamtych komiksów, to właśnie te), ale potem zatęskniłem za Dark Phoenix Saga po które w zamierzchłych czasach latałem do kiosku jako 11 latek, więc kupiłem, przeczytałem i znowu dobrze się bawiłem.
Cytat:(zakończenie było FATALNE).Tzn co konkretnie? to że rozstrzygnęli sprawę walką na arenie czy to, że przegrali?

Cytat:Torment to Todd... więc faktycznie nie ma o czym mówić ;-).Tzn?
Dla mnie Spider-Man to głównie Todd
(tzn mam na myśli rysunki, z tych przez niego pisanych poza Tormentem czytałem chyba tylko jeden - z Ghost Riderem i Hobgoblinem).
