Do tej pory chyba wszystkie wydania Kevin Hooda wyglądały marnie lub jeszcze marniej. Z wersjami to jest sytuacja trochę jak z Mohikaninem (utrudniony dostęp do wersji kinowej, a nawet jak jest, to jakaś lipna). U mnie na półce stoi sobie od lat DVD z wersją rozszerzoną, kupioną dla przypomnienia po latach. Generalnie nie lubię tego filmu (poza Rickmanem i muzyką nie widziałem tam żadnych plusów), ale widząc te screenshoty z Arrow, aż bym mu dał kolejną szansę bo po raz pierwszy sensownie wygląda
(choć grain-hejterów krew zaleje na ten widok)
(choć grain-hejterów krew zaleje na ten widok)
