03-07-2023, 20:57
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-07-2023, 21:04 przez Mister Tadeo.)
Dwa ujęcia-zbliżenia ze Świątyni, które za każdym razem powodują u mnie ciarki na plecach:
1) Mola Ram z tym upiornym nakryciem głowy się odwraca i pokazuje swój szatański uśmieszek. Już wiemy, że nasz bohater nie będzie miał lekkiej przeprawy z tym gościem i wyznawcami krwawego kultu.
2) Indiana Jones po wybudzeniu z czarnego snu Kali przyjmuje heroiczną pozę przy wtórze triumfalnej muzyki J. Williamsa: kamera powoli najeżdża na jego twarz zaczynając od ukazania całej sylwetki (a potem jest już jazda bez trzymanki: bitka w kopalni, pościg wagonikami i finał na moście).
M.in. za takie krótkie scenki pokochałem kino.
1) Mola Ram z tym upiornym nakryciem głowy się odwraca i pokazuje swój szatański uśmieszek. Już wiemy, że nasz bohater nie będzie miał lekkiej przeprawy z tym gościem i wyznawcami krwawego kultu.
2) Indiana Jones po wybudzeniu z czarnego snu Kali przyjmuje heroiczną pozę przy wtórze triumfalnej muzyki J. Williamsa: kamera powoli najeżdża na jego twarz zaczynając od ukazania całej sylwetki (a potem jest już jazda bez trzymanki: bitka w kopalni, pościg wagonikami i finał na moście).
M.in. za takie krótkie scenki pokochałem kino.
