(17-08-2018, 17:33)8azyliszek napisał(a): Wychodzą kostiumowe dramaty miłosneO ile się orientuję, to wspomniany wcześniej "Pear Harbor" to właśnie taki melodramat, przy czym podstawowa różnica jest taka, że w filmie budżet wystarczył na pokazanie efekciarsko samej bitwy. W kinie europejskim mało prawdopodobne jest powstanie wysokobudżetowego filmu wojennego - zbyt ryzykowne przedsięwzięcie. Poza tym żeby do kin przyciągnąć nie tylko męską publiczność ale i kobiecą, dodaje się właśnie wątki miłosne. Moim zdaniem szkoda porywać się na taki temat jeśli nie dysponuje się odpowiednimi środkami. Mi to bardziej wygląda na film pod telewizję, bo do kin nie przyciągnie on zbyt wielu widzów a zwłaszcza tych z zachodu, których sam temat średnio interesuje, a do tego nie ma ich czym wabić (obsada/reżyser). Polski odpowiednik tym bardziej nie wzbudzi oczekiwanego zainteresowania i obawiam się, że i w Polsce będzie frekwencyjną klapą. Na film wyprodukowany przez twórcę Kac Wawy po porostu strach iść.

BTW przed chwilą w recenzji przeczytałem, że w filmie scen walk lotniczych jest 40 sekund. Ciekaw jestem czy to pomyłka czy jednak prawda. 8azyliszek jak obejrzy film potwierdzi lub zaprzeczy.
