14-10-2018, 14:50
Przyłączając się do dyskusji dodam tylko, że spośród całego Kinowego Uniwersum X-men, które do tej pory jako fani mieliśmy przyjemność doświadczyć, szczególne miejsce, jak zresztą widać zajmuje "X-men: First Class" - dla mnie najlepszy, najbardziej wartościowy, ukazujący bardzo dobry sposób tworzenia z mutantów zespołu współpracujących ze sobą jednostek, film z tej serii; a dodatkowo jest to pierwsza z nowej Sagi "X-men" produkcja, w której w role przywódców bractwa mutantów, czyli w postacie: Magneto wcielił się Michael Fassbender, a do sylwetki Profesora Charlesa Xaviera zaangażował się James McAvoy. Ostatecznie otrzymaliśmy tu solidną, potrafiącą określić charakter jako ludzi i Herosów, i Erika Lehnsherra i Xaviera, ich genezę. "X-men: First Class" wyłoniła nie tylko podwaliny współpracy tych przywódców ze sobą, lecz podkreśliła to jakie poglądy łączą ich ze sobą, a jakie dzielą.
Niesamowita pod względem odpowiedniego użycia efektów specjalnych, zaangażowania aktora i rozpisania sceny na fabułę filmu, była kreacja potęgi Magneto - świadectwo jego mocy, w momencie, gdy, jak zapałką albo papierowym modelem, Magneto ,,bawił się" łodzią podwodną podnosząc ją z toni morskiej. Jednakże nic nie przebije tych kilku sławnych ujęć, podczas których Erik i Chalres, rekrutując do zepsołu mutantów ludzi o niezwykłych zdolnościach, napotykają w barze Logana, który jak zwykle ma to wszystko gdzieś.
Niesamowita pod względem odpowiedniego użycia efektów specjalnych, zaangażowania aktora i rozpisania sceny na fabułę filmu, była kreacja potęgi Magneto - świadectwo jego mocy, w momencie, gdy, jak zapałką albo papierowym modelem, Magneto ,,bawił się" łodzią podwodną podnosząc ją z toni morskiej. Jednakże nic nie przebije tych kilku sławnych ujęć, podczas których Erik i Chalres, rekrutując do zepsołu mutantów ludzi o niezwykłych zdolnościach, napotykają w barze Logana, który jak zwykle ma to wszystko gdzieś.
