No widzisz... nie rozumiesz i generujesz jeszcze większe elaboraty wyssane z palca.
Po pierwsze nikt nic nie musi, bo Tobie się wydaje, że są jakieś normy, kryteria, i czy zakup czegoś jest premuim czy nie, ect.
Po drugie, osobiście mam wątpliwosci czy dla wszystkich tu najważniejsze jest kino a nie kolekcjonowanie samo w sobie. Nie zebym miał coś przeciwko, niemniej takie mam wrażenie.
Trzecie nie każdy jest kolekcjonerem.
Czwarte, budżetowe wydanie, proste, estetyczne, oszczędne w formie potrafi się często lepiej prezentować niż największe DELUXY, ktore czesto są kiczowatymi koszmarkami. O zawalaniu połowy półki jednym filmem nie wspominam. Owszem czasem z pięcioma dyskami dodatków. Ja osobiście ich nie oglądam od jakiegoś czasu, a wręcz unikam. Po paradoksalnie zaczeły mi psuć poczucie magii w kinie. Z podobnych powodów pozbyłem sie ppraktycznie wszystkich winylowych superdeluksów, z miliardem dodatkowych wersji, niepublikownaych takes etc... któe przesłuchałem raz w życiu i więcej nie miałem na to ochoty.
O ile nie ma w tym oczywiscie nic złego i każdy lubi co lubi, ale jakieś kategoryzowanie, ocenianie, które uprawiasz jest po prostu śmieszne. Czytam je w sumie tylko dlatego, że lubię pato kontent.
Po pierwsze nikt nic nie musi, bo Tobie się wydaje, że są jakieś normy, kryteria, i czy zakup czegoś jest premuim czy nie, ect.
Po drugie, osobiście mam wątpliwosci czy dla wszystkich tu najważniejsze jest kino a nie kolekcjonowanie samo w sobie. Nie zebym miał coś przeciwko, niemniej takie mam wrażenie.
Trzecie nie każdy jest kolekcjonerem.
Czwarte, budżetowe wydanie, proste, estetyczne, oszczędne w formie potrafi się często lepiej prezentować niż największe DELUXY, ktore czesto są kiczowatymi koszmarkami. O zawalaniu połowy półki jednym filmem nie wspominam. Owszem czasem z pięcioma dyskami dodatków. Ja osobiście ich nie oglądam od jakiegoś czasu, a wręcz unikam. Po paradoksalnie zaczeły mi psuć poczucie magii w kinie. Z podobnych powodów pozbyłem sie ppraktycznie wszystkich winylowych superdeluksów, z miliardem dodatkowych wersji, niepublikownaych takes etc... któe przesłuchałem raz w życiu i więcej nie miałem na to ochoty.
O ile nie ma w tym oczywiscie nic złego i każdy lubi co lubi, ale jakieś kategoryzowanie, ocenianie, które uprawiasz jest po prostu śmieszne. Czytam je w sumie tylko dlatego, że lubię pato kontent.

