Totalnie się nie zgodzę z przeintelektualizowaniem kina studyjnego (nie podoba mi się słowo ambitne). Co jest przeintelektualizowanego np. w historii z Milczenia Lorny. Dominuje wyciszenie, realizm, mięso, życie. Czasami zamienia się to w realizm magiczny jak w przypadku Proroka. Większy problem ma raczej współczesne kino rozrywkowe, które próbuje opierać się na budowaniu wielowymiarowości swoich dzieł, uderza w anty- i posty- vide Watchmeni, chwyta się zagrywek znanych z kina niszowego (też głupia nazwa), dorzuci sepie, wsteczną narrację itd. Przecież mowa o ambitnym kinie w przypadku W głowie się nie mieści, tylko temu dziełu zaszkodziło. Że niby złożoność dziecięcej natury? wow? to do oświecenia w tej materii trzeba było amerykańskiej, pixarowej animacji
? Weźmy dalej Nolana z jego Batmanem. Przecież to przegadane-przeintelektualizowanie już na starcie przegrywa z Burtonem, który nie dość, że serwował rozrywkę, dorzucał swój artystyczny, niepowtarzalny styl. Panu Nolanowi pozostawało kręcenie bączkiem jak w końcówce Incepcji 
A czy do kina studyjnego się nie wraca. Byłbym chory gdybym raz na jakiś czas nie odświeżył Nienawiści czy Przed Wschodem Słońca.
No i syndrom spadku sprzedaży dotyka też w naszym kraju dużych graczy.
? Weźmy dalej Nolana z jego Batmanem. Przecież to przegadane-przeintelektualizowanie już na starcie przegrywa z Burtonem, który nie dość, że serwował rozrywkę, dorzucał swój artystyczny, niepowtarzalny styl. Panu Nolanowi pozostawało kręcenie bączkiem jak w końcówce Incepcji 
A czy do kina studyjnego się nie wraca. Byłbym chory gdybym raz na jakiś czas nie odświeżył Nienawiści czy Przed Wschodem Słońca.
No i syndrom spadku sprzedaży dotyka też w naszym kraju dużych graczy.
