Dla pewności sprawdzę swoje archiwum z dokumentami, ale nie zasiadałem w zarządach wytwórni filmowych.
Kulisy sprawy są mi obce.
Zmiany mają polegać na całkowitej likwidacji rozpoznawalnych polskich studiów. Wczoraj wysłuchałem opinii zasłużonych reżyserów / aktorów. To właśnie jeden z nich żartobliwie zdefiniował o co chodzi ministerstwu. Padło hasło - powołanie ”Mosfilmu”.
Osoby zainteresowane znajdą w necie argumenty za, oraz przeciw. Gros fachowców stwierdziło, iż konkurencja stanowi konieczność. Z kolei „Mosfilm” uległby tak zwanej centralizacji.
Osobiście wolę inne kino niż katastroficzne. O SF również nie marzy np. prezes Zanussi. Z kolei inny prezes – o czym już wspomniałem – kilka lat temu naszkicował odmienne wizje.
A niech kręcą te trzęsienia ziemi ze światowymi gwiazdami. W końcu prezes zawsze ma rację (przypomnę – ten prezes). Specjalista od dobrej zmiany zapewne pchnie rodzimą sztukę filmową ku Oscarom. Początek chyba został już zrobiony. Czy ktoś kojarzy „Smoleńsk” (2016)?
A co z niszowymi produkcjami typu „Ida” (2013). No, takie pytanie można by skierować do włodarzy przyszłego „Warsfilmu”.
W zasadzie nie mam już nic do dodania. Każdy może zapoznać się z dyskusjami ad vocem i wyciągnąć wnioski.
Kulisy sprawy są mi obce. Zmiany mają polegać na całkowitej likwidacji rozpoznawalnych polskich studiów. Wczoraj wysłuchałem opinii zasłużonych reżyserów / aktorów. To właśnie jeden z nich żartobliwie zdefiniował o co chodzi ministerstwu. Padło hasło - powołanie ”Mosfilmu”.
Osoby zainteresowane znajdą w necie argumenty za, oraz przeciw. Gros fachowców stwierdziło, iż konkurencja stanowi konieczność. Z kolei „Mosfilm” uległby tak zwanej centralizacji.
Osobiście wolę inne kino niż katastroficzne. O SF również nie marzy np. prezes Zanussi. Z kolei inny prezes – o czym już wspomniałem – kilka lat temu naszkicował odmienne wizje.
A niech kręcą te trzęsienia ziemi ze światowymi gwiazdami. W końcu prezes zawsze ma rację (przypomnę – ten prezes). Specjalista od dobrej zmiany zapewne pchnie rodzimą sztukę filmową ku Oscarom. Początek chyba został już zrobiony. Czy ktoś kojarzy „Smoleńsk” (2016)?
A co z niszowymi produkcjami typu „Ida” (2013). No, takie pytanie można by skierować do włodarzy przyszłego „Warsfilmu”.
W zasadzie nie mam już nic do dodania. Każdy może zapoznać się z dyskusjami ad vocem i wyciągnąć wnioski.
„Ja paryskimi perfumami się nie perfumuję... Ja jeden wiem co tej ziemi jest potrzebne”.
