12-03-2020, 19:05
Gdyby nie było realnego zagrożenia, nie zawieszano by rozgrywek sportowych, w których rządzą przecież miliony. Wiadomo, choroba chorobą, ale chyba nie ma nikogo kto nie martwiłby się o swoich rodziców (niestety, oni są czasem gorsi niż małe dzieci gdy się tłumaczy, że trzeba w domu siedzieć
), czy nawet o swojej obecne czy przyszłe pociechy (Żona jest w szóstym miesiącu), mimo, że statystyki nie są dla nich specjalnie zatrważające. Problemem nie jest zresztą sam koronowirus ale bardziej jego natężenie i związane z nim braki kadrowo-sprzętowe vide Włochy, dlatego słusznie, że próbuje się "rozłozyć" w czasie występowanie, żeby można było pomagać jak największej liczbie tych rzeczywiście chorych. Jak ktoś słusznie powiedział, dobre byłoby ograniczenie handlu nie żywnościowego (chociaż tego też) czy funkcjonowanie urzędów. Smuci mnie tez trochę to "ironiczne" podejście do wirusa kolegów z pracy, którzy śledzą sobie statystyki na jakiejś mapie i bawią się w jakies obstawiania liczby śmierci itp. Młodych ludzi często tak napiętnowanych egoizmem, że aż strach. Chciałbym wierzyć, że ten koronawirus będzie może takim delikatnym powiewem ludzkiej solidarności, świadomym zrywem , który miał miejsce w latach 80tych, w czasach live aid, usa for africa czy zmierzchu zimno-wojennym i nadzieją na coś lepszego, co chyba zostało wówczas jednak zaprzepaszczone, ze względu na zachodni konsumpcjonizm i bazowaniu na taniej sile roboczej w biedniejszych częściach globu.
), czy nawet o swojej obecne czy przyszłe pociechy (Żona jest w szóstym miesiącu), mimo, że statystyki nie są dla nich specjalnie zatrważające. Problemem nie jest zresztą sam koronowirus ale bardziej jego natężenie i związane z nim braki kadrowo-sprzętowe vide Włochy, dlatego słusznie, że próbuje się "rozłozyć" w czasie występowanie, żeby można było pomagać jak największej liczbie tych rzeczywiście chorych. Jak ktoś słusznie powiedział, dobre byłoby ograniczenie handlu nie żywnościowego (chociaż tego też) czy funkcjonowanie urzędów. Smuci mnie tez trochę to "ironiczne" podejście do wirusa kolegów z pracy, którzy śledzą sobie statystyki na jakiejś mapie i bawią się w jakies obstawiania liczby śmierci itp. Młodych ludzi często tak napiętnowanych egoizmem, że aż strach. Chciałbym wierzyć, że ten koronawirus będzie może takim delikatnym powiewem ludzkiej solidarności, świadomym zrywem , który miał miejsce w latach 80tych, w czasach live aid, usa for africa czy zmierzchu zimno-wojennym i nadzieją na coś lepszego, co chyba zostało wówczas jednak zaprzepaszczone, ze względu na zachodni konsumpcjonizm i bazowaniu na taniej sile roboczej w biedniejszych częściach globu.
