11-02-2019, 00:08
Widzę że jak zwykle w przypadku tego typu dyskusji część osób idzie w skrajności. Jedni, miłośnicy kina rozrywkowego którzy nie darzą sympatią klasyki, drudzy którzy najchętniej uśmierciliby współczesną kinematografię zwłaszcza tą skierowaną do szerokiego kręgu odbiorców. A tymczasem w każdych latach powstawało masę gniotów i tak jak dzieje się to dziś. Od zawsze był to biznes polegający na dostarczeniu treści jakie chcieli otrzymać widzowie. Film miał na siebie zarobić, a to czy był dobry czy zły nie było najważniejsze. Czasem udawało się połączyć jedno i drugie i o takich filmach częściej pamiętamy. Byli też twórcy którzy nie szli z nurtem i o nich z reguły pamiętają ci, którzy interesuję się kinem w sposób bardziej wnikliwy. Dziś po ponad stu latach od pojawienia się pierwszych filmów siła rzeczy ich poziom musiał spaść, bo w końcu na przestrzeni tylu lat opowiadano już niemal o wszystkim na tysiące sposobów. Trudno też o jakieś rewolucje, a jednak raz na jakiś czas temu czy innemu twórcy udaje się zaskoczyć widzów i wszystko jedno czy jest to kino ambitne czy rozrywkowe. Niestety ogólny poziom jest coraz gorszy co ewidentnie widać choćby po programach telewizyjnych czy teściach w internecie. Dzisiejszy widz oczekuje kompletnie czego innego jak poprzednie pokolenia. Dla przykładu współczesny horror z reguły musi epatować coraz większą ilością przemocy. Jeśli zestawimy na przykład starą i nową wersję Halloween, to od razu widać różnice. W starej części akcja rozgrywa się powoli, napięcie stopniuje aż dochodzi do kulminacji w postaci morderstw. Nowa wersja to już taka gonitwa od jednej jatki do kolejnej, bo inaczej młodszy widz nudziłby się nieprzyzwyczajony do innego typu narracji. Podobnie jest w wielu innych popularnych gatunkach. Nie powiedziałbym że są to zmiany na lepsze, bo aż strach pomyśleć co za dekadę czy dwie zafundują nam na przykład twórcy horrorów. Podobnie jest komediach gdzie jak w polskich kabaretach poziom pikuje ostro w dół i widzowie śmieją się z coraz bardziej idiotycznych żartów, coś jak na zasadzie tego programu (link).
(10-02-2019, 22:09)Wolfman napisał(a): To wszystko zależy w jakich latach się człowiek urodził.Myślę że istotniejsze czy ta osoba będzie otwarta na coś innego niż tzw główny nurt. w latach 90 oglądałem głównie głupią sieczkę z aktorami typu Van Damme czy Segal a jednak dziś czuję, że był to okres "błędów" młodości. U mnie pasja do kina zaczęła się od TCM i oglądania amerykańskiej klasyki po czym rozszerzałem ją na kino nieanglojęzyczne i tak już dalej poszło. Przy czym jestem otwarty na nowe popularne filmy, choć często kończy się to zażenowaniem lub w najlepszym przypadku rozczarowaniem.
(10-02-2019, 22:50)Gieferg napisał(a): A kto pamięta o wydmuszkach typu Obcy czy Star Wars 40 lat po premierze?Wprawdzie pamięć o Avengersach nie zaginie z racji pewnie licznych kontynuacji (jak w powyższych przypadkach), niemniej młodzi widzowie za kilka dekad raczej nie będą wracać do starych części, tak jak dziś pewnie mało który nastolatek widział pierwsze dwie części Obcego czy Gwiezdne wojny (4-6) i jeszcze mu się podobały. Filmy naszpikowane efektami specjalnymi bardzo szybko się starzeją i są mało atrakcyjne dla kolejnych pokoleń. Pewnie będą na nie patrzeć z podobnym politowaniem jak dziś się to robi na przykład z King Kongiem z 1933. Pewnie dlatego Lucas tak chętnie poprawiał swoje filmy.
