03-02-2016, 21:38
Mefisto->
1. Badania na temat plusów piractwa znam. Jednakże mają one fundamentalna dziury... zakładają system gdzie piractwo ma się super i (jeśli mówimy o tych samych danych) opierają się na deklaracjach nie tak ogromnej grupy badawczej (czy są szczere? Nie wiemy.). Jak pisałem takie działania zawsze mają plusy, ale niech plusy nie przysłaniają minusów. Bo minusy są i często odbija się to może nie na gigantach, a mniejszych biznesach. Sam znam ludzi, którym to napsuło krwi w życiu. O poprawności takich badań można mówić tylko wtedy gdy ktoś stworzy wiarygodne symulacje systemu bez piractwa. To jednak po prostu niemożliwe (za dużo zmiennych i gdybań) i dlatego nie możemy dostać wyników z "drugiej strony". Dlatego takie dane uważam bardziej za ciekawostkę (która nawet wcześniej uwzględniłem) aniżeli coś co mówi jasno i bezapelacyjnie "Piractwo jest super".
2. Nie wnikam w politykę i inne urzędy. Serio nie żyje na marsie i widzę, że nie wszystko jest super. Czy to ma sprawić, że od razu zamknę się na "mniejsze" tematy? Zwłaszcza takie, które faktycznie można zmienić? Nie kupuję argumentu typu "społeczeństwo nie stać" w momencie gdy spora cześć kanałów TV jest darmowa, VOD Free dostępne dla ludzi z komputerami, a dvd często do 19.99 za nowsze tytuły. Nie mówię, że w kraju nie mogłoby być lepiej, ale nie doszukuję się w tym wymówki, by zaniedbywać sprawy kultury. Zawsze zaznaczam, że dobrze walczyć o to by powstawały nowe miejsca gdzie nawet ci najbiedniejsi odnajdą legalną kulturę na poziomie. Plus naprawdę bym chciał by problem, o którym piszemy dotyczył "kilku łebków".
3. Nie chodziło mi o ściąganie Mefisto. Pisałem o prawie do sprzedaży swoich rzeczy. Więc powtórzę: Jeśli zabronimy sprzedaży z drugiej ręki filmów to najprościej myśląc nic nie powinno być odsprzedawane. No dla mnie, to nie jest ok (a dlaczego to opisałem). Co do Markowych ciuchów to ich cena wpisuje się w idee wolnego rynku. Ja takich nie kupuję, bo nie czuję potrzeby i mnie nie stać przy kulturze którą nabywam. Więc nie do końca rozumiem, o co chodzi z tym przykładem.
Mierzwiak-> Jasne, że widzę inne problemy. Nie jestem jednak w stanie (nikt nie jest) wszystkich naprawić, czy chociażby zgłębić. To, że istnieje "większe zło" nie oznacza, że nie trzeba pochylić się nad innym. Jeśli mamy jakąś siłę, bo akurat tu dużo zmieni edukacja i piętnowanie procederu to dlaczego nie próbować? To może nie jest najlepszy z możliwych przykładów, ale kiedyś palenie było cool itp. kilka lat edukacji społecznej (i kilka zmian prawnych) sprawiło, że w końcu nie wychodzisz z baru śmierdząc jak popielniczka. W swoim zyciu spotkałem kilka osób, które z powodu "presji" społeczno-kulturowej rzuciły palenie. Jasne to nie przykład 1 do 1, ale mam nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi. Zmniejszenie (nie eliminacja, bo to raczej mało realne) piractwa to nie utopia (świat bez systemu pieniężnego to utopia ;-)) to coś w miarę możliwego. Nie wiem dlaczego nawoływanie do działania od razu kojarzy ci się z PRL, ale spoko... powiedzmy, że to po prostu artykuł wiary w zmiany. Co niedziela widzę jak ludzie wierzą w głupsze rzeczy ;-). Jeśli jednak temat cię nudzi i nie interesuje to nie namawiam do odpowiedzi.
1. Badania na temat plusów piractwa znam. Jednakże mają one fundamentalna dziury... zakładają system gdzie piractwo ma się super i (jeśli mówimy o tych samych danych) opierają się na deklaracjach nie tak ogromnej grupy badawczej (czy są szczere? Nie wiemy.). Jak pisałem takie działania zawsze mają plusy, ale niech plusy nie przysłaniają minusów. Bo minusy są i często odbija się to może nie na gigantach, a mniejszych biznesach. Sam znam ludzi, którym to napsuło krwi w życiu. O poprawności takich badań można mówić tylko wtedy gdy ktoś stworzy wiarygodne symulacje systemu bez piractwa. To jednak po prostu niemożliwe (za dużo zmiennych i gdybań) i dlatego nie możemy dostać wyników z "drugiej strony". Dlatego takie dane uważam bardziej za ciekawostkę (która nawet wcześniej uwzględniłem) aniżeli coś co mówi jasno i bezapelacyjnie "Piractwo jest super".
2. Nie wnikam w politykę i inne urzędy. Serio nie żyje na marsie i widzę, że nie wszystko jest super. Czy to ma sprawić, że od razu zamknę się na "mniejsze" tematy? Zwłaszcza takie, które faktycznie można zmienić? Nie kupuję argumentu typu "społeczeństwo nie stać" w momencie gdy spora cześć kanałów TV jest darmowa, VOD Free dostępne dla ludzi z komputerami, a dvd często do 19.99 za nowsze tytuły. Nie mówię, że w kraju nie mogłoby być lepiej, ale nie doszukuję się w tym wymówki, by zaniedbywać sprawy kultury. Zawsze zaznaczam, że dobrze walczyć o to by powstawały nowe miejsca gdzie nawet ci najbiedniejsi odnajdą legalną kulturę na poziomie. Plus naprawdę bym chciał by problem, o którym piszemy dotyczył "kilku łebków".
3. Nie chodziło mi o ściąganie Mefisto. Pisałem o prawie do sprzedaży swoich rzeczy. Więc powtórzę: Jeśli zabronimy sprzedaży z drugiej ręki filmów to najprościej myśląc nic nie powinno być odsprzedawane. No dla mnie, to nie jest ok (a dlaczego to opisałem). Co do Markowych ciuchów to ich cena wpisuje się w idee wolnego rynku. Ja takich nie kupuję, bo nie czuję potrzeby i mnie nie stać przy kulturze którą nabywam. Więc nie do końca rozumiem, o co chodzi z tym przykładem.
Mierzwiak-> Jasne, że widzę inne problemy. Nie jestem jednak w stanie (nikt nie jest) wszystkich naprawić, czy chociażby zgłębić. To, że istnieje "większe zło" nie oznacza, że nie trzeba pochylić się nad innym. Jeśli mamy jakąś siłę, bo akurat tu dużo zmieni edukacja i piętnowanie procederu to dlaczego nie próbować? To może nie jest najlepszy z możliwych przykładów, ale kiedyś palenie było cool itp. kilka lat edukacji społecznej (i kilka zmian prawnych) sprawiło, że w końcu nie wychodzisz z baru śmierdząc jak popielniczka. W swoim zyciu spotkałem kilka osób, które z powodu "presji" społeczno-kulturowej rzuciły palenie. Jasne to nie przykład 1 do 1, ale mam nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi. Zmniejszenie (nie eliminacja, bo to raczej mało realne) piractwa to nie utopia (świat bez systemu pieniężnego to utopia ;-)) to coś w miarę możliwego. Nie wiem dlaczego nawoływanie do działania od razu kojarzy ci się z PRL, ale spoko... powiedzmy, że to po prostu artykuł wiary w zmiany. Co niedziela widzę jak ludzie wierzą w głupsze rzeczy ;-). Jeśli jednak temat cię nudzi i nie interesuje to nie namawiam do odpowiedzi.
