14-05-2026, 21:47
Wróciłem z kina z Mortal Kombat II.
SO.MUCH.FUN.
Co moge powiedzieć - dostałem niemal dokładnie taki film na jaki liczyłem w 1997 roku. Może parę rzeczy mozna by zrobić lepiej, rola Scorpiona i Bi-Hana jest tu doklejona trochę na siłę, fani Sub-Zero raczej niewiele tu dla siebie znajdą bo ten już nawet nie jest Sub-Zero, ale ja tam bawiłem się świetnie. Cage dokładnie taki na jakiego liczyłem, cały szereg fajnych, bardzo mortalowych walk (z czego Liu Kang Vs Kung Lao mozliwe że najlepsza), parę rzeczy rozegrano inaczej niż zwykle ale wciąż z szacunkiem dla fabuły gier, a biorą cpod uwagę wszystkie aspekty, to jest to z pewnością najlepiej oddająca atmosferę gier kinowa adaptacja, bo przy całej zajebistości filmu z 1995 roku jednak kategoria wiekowa nie pozwoliła mu być Mortalem na 100%.
No i widać, że film jest tak bardzo pod fanów jak się da - co sie nie podobało, to spuszczono w kiblu, co się podobało, zaserwowano ponownie, nawiązań do gier cała masa, do tego trochę fajnego humoru i hektolitry krwi. What's not to like?
8/10 lekką ręką, a może będzie więcej po obowiązkowym powtórkowym seansie.
Dawno nie wychodziłem z kina tak zadowolony.
SO.MUCH.FUN.
Co moge powiedzieć - dostałem niemal dokładnie taki film na jaki liczyłem w 1997 roku. Może parę rzeczy mozna by zrobić lepiej, rola Scorpiona i Bi-Hana jest tu doklejona trochę na siłę, fani Sub-Zero raczej niewiele tu dla siebie znajdą bo ten już nawet nie jest Sub-Zero, ale ja tam bawiłem się świetnie. Cage dokładnie taki na jakiego liczyłem, cały szereg fajnych, bardzo mortalowych walk (z czego Liu Kang Vs Kung Lao mozliwe że najlepsza), parę rzeczy rozegrano inaczej niż zwykle ale wciąż z szacunkiem dla fabuły gier, a biorą cpod uwagę wszystkie aspekty, to jest to z pewnością najlepiej oddająca atmosferę gier kinowa adaptacja, bo przy całej zajebistości filmu z 1995 roku jednak kategoria wiekowa nie pozwoliła mu być Mortalem na 100%.
No i widać, że film jest tak bardzo pod fanów jak się da - co sie nie podobało, to spuszczono w kiblu, co się podobało, zaserwowano ponownie, nawiązań do gier cała masa, do tego trochę fajnego humoru i hektolitry krwi. What's not to like?
8/10 lekką ręką, a może będzie więcej po obowiązkowym powtórkowym seansie.
Dawno nie wychodziłem z kina tak zadowolony.

, niestety poza tym jest przeciętnie. Postacie jakieś takie niezbalansowane, raz Shao jednym uderzniem młota miażdży głowę, by w następnej walce oponent przyjął takie samo uderzenie na łeb bez szwanku. Sindel, to w ogóle powalczyła tyle co kot napłakał (