Do końca świata i tydzień dłużej.
Wyjątkowo mi działa na nerwy gdy ktoś w taki sposób kaleczy moją ulubioną filmową serię, zwłaszcza gdy przez sporą część filmu było na tyle dobrze, że zdążyłem już pomyśleć, że to najlepszy Alien od czasu, gdy trzydzieści lat temu zostałem fanem. A tu nagle kop w jaja na do widzenia i z kina wychodzę skrzywiony i zniesmaczony jakbym właśnie wdepnął w gówno.
Może powtórka wejdzie lepiej, gdy się już na to psychicznie przygotuję.
W sumie to trzeba było Scotta trzymać od tego z daleka, wtręty z prequeli były kompletnie zbyteczne.
Wyjątkowo mi działa na nerwy gdy ktoś w taki sposób kaleczy moją ulubioną filmową serię, zwłaszcza gdy przez sporą część filmu było na tyle dobrze, że zdążyłem już pomyśleć, że to najlepszy Alien od czasu, gdy trzydzieści lat temu zostałem fanem. A tu nagle kop w jaja na do widzenia i z kina wychodzę skrzywiony i zniesmaczony jakbym właśnie wdepnął w gówno.
Może powtórka wejdzie lepiej, gdy się już na to psychicznie przygotuję.
W sumie to trzeba było Scotta trzymać od tego z daleka, wtręty z prequeli były kompletnie zbyteczne.
