Żona stwierdziła, że jak mogę nazywać siebie fanem i nie iść do kina na Terminatora 2. Przemyślałem sprawę i stwierdziłem - a co mi tam
Nie muszę, ale skoro film wznowiono w naszym kraju pierwszy raz po 34-latach, to nie będę sobie później pluł w brodę, że miałem możliwość, a nigdy nie obejrzałem go na wielkim ekranie. Teraz już mogę tak napisać - widziałem T2 w kinie i pierwszy raz z dźwiękiem przestrzennym.Ku mojemu zaskoczeniu - bo poprzednie części mocno flopnęły w box office, a wznowienie T2 w 2017 było niewypałem - sala była mocno zapełniona. Pozostałe dwa dzisiejsze seanse w CinemaCity też.
Wracając do samego seansu, którego traktowałem bardziej jako ciekawostkę (film dopiero co widziałem w o wiele lepszej wersji). Jakość video była taka, jakiej mogłem się spodziewać. Remaster z 2017 roku wygląda po prostu źle, a wielki ekran jeszcze bardziej uwypukla jego problemy. 90% filmu to wazelinowe gówno, może z 10% nie jest dotknięte największymi bolączkami tego, co odwalił tutaj Cameron, no i na plus fakt, że w przeciwieństwie do Blu-ray i samoróbki Sanjuro_61 nie było tu problemu z błędnym kadrowaniem (specjalnie zwracałem na to uwagę w dwóch scenach).
Od strony dźwięku odwrotnie. +90% mega! Film był bardzo głośny i każdy dźwięk słychać było krystalicznie czysto, każdy kawałek gdy pękała szyba, albo gdy T-1000 rozpadł się na tysiąc szczątków po "Hasta La Vista, Baby". Czemu więc nie 100%? Dwa razy coś dziwnego usłyszały moje uszy. Pierwszej sceny już nie pamiętam, ale druga to gdy Sarah strzela w sufit, aby odstraszyć SWATów w laboratorium Cyberdyne. W ujęciach z Sarą strzały mają pierdolnięcie, ale gdy jest kadr z chowającymi się gliniarzami dźwięk wystrzałów ścichł jakby Sarah była nie 15 metrów dalej, a 1500 metrów. Gdy kamera wraca na Sarę znowu jest głośne BANG, BANG.
O dziwo, KinoŚwiat postawiło na całkiem nowe tłumaczenie w napisach. Wypada spoko i nie jest ocenzurowane jak wiele dzisiejszych tekstów, ale kilka razy wypadło trochę dziwnie. Gdy Arnold mówi: "I have detailed files", albo gdy mówi, że T-1000 ma te same dane co on, "files" tłumaczone jest jako "pliki", a nie dane. Na samym końcu John pyta: "Is it dead?", na co Arnold odpowiada: "Terminated" - tłumacz poszedł w "Skończył działać" czy jakoś tak

Koniec końców, dzisiejszy seans spędziłem bardziej na przyglądaniu się jak wypada ten remaster, jak dźwięk i jak tłumaczenie niż na samym filmie. Dorzuciłem się do światowego wyniku w box office i o. Samego seansu nie polecam - lepiej włączyć skan 35mm, o którym pisałem w lipcu.
