Dobrze było przypomnieć sobie przed najnowsza częścią poprzednie odsłony kochanej Planety. Oglądając to w ten sposób można bardziej docenić ostateczne zamknięcie prequelowej trylogii. Matt Reeves Wojną o planetę Małp stał się moim ulubionym reżyserem jeśli chodzi o kinowe Blockbustery. Wojna... jest przepełniona mrokiem, bólem, beznadziejną sytuacją zarówno Ludzi jak i Małp. Aby przetrwać w tym świecie trzeba zapłacić ostateczną cenę. Co podobało mi się najbardziej >>
- odejście od klasycznego schematu, czyli sequel to musi być głośniej więcej i bardziej spektakularnie. Tutaj wszystko jest przemyślane nie czuje się odhaczania kolejnych lokacji, etapów misji tylko inteligentne odkrywanie tajemnicy i wątków które nie są mi podawane od razu na tacy.
- mroczny dołujący klimat to chyba najbardziej unikany koncept jeśli chodzi o takie widowiska. Wojna wręcz kipi beznadzieją, którą można tu słusznie przyrównać do Czasu Apokalipsy Coppoli, którą się ten obraz bardzo inspiruje.
- nietuzinkowy trzeci akt, który jest z jednej strony jak na dzisiejsze standardy bardzo skromny, a z drugiej emocjonalnie spektakularny i trzyma człowieka na krawędzi fotela.
- fajne, nienachalne mrugnięcia dla fanów starszych odsłon, które w tym filmie idealnie dopasowują się do tego universum.
- postać Cezara, Koby, Rocketa - nazywam go z Żoną "Ciasteczko"
i rudego Nauczyciela tak silnie na mnie oddziaływały, że w niektórych momentach nie mogłem przestać wyć jak prosie.
- odejście od oklepanego do bólu finalnego pojedynku co jest umiejętnie wcześniej uzasadnione w fabule. Jakby pokazali walkę na pięści Człowieka z Małpą to parsknąłbym śmiechem
- jeśli chodzi o efekty specjalne to już od drugiej części dla mnie to są żywe Małpy, które istnieją i traktuje je jak żywe istoty.
- filmidło jest na tyle atrakcyjne, że z każdą kolejną powtórką będzie się oglądać równie dobrze jak za pierwszym razem. Dużo lokacji, inteligentna fabuła i piękne zdjęcia z muzyką nigdy nie będą nużyć.
Podsumowując idealne zamknięcie Trylogii, które zasłużyło na wysokie miejsce w mojej kolekcji. Jak na razie Film roku 10/10 i nie wiem czy coś mogłoby mu zabrać ten zaszczyt. Brawo.
- odejście od klasycznego schematu, czyli sequel to musi być głośniej więcej i bardziej spektakularnie. Tutaj wszystko jest przemyślane nie czuje się odhaczania kolejnych lokacji, etapów misji tylko inteligentne odkrywanie tajemnicy i wątków które nie są mi podawane od razu na tacy.
- mroczny dołujący klimat to chyba najbardziej unikany koncept jeśli chodzi o takie widowiska. Wojna wręcz kipi beznadzieją, którą można tu słusznie przyrównać do Czasu Apokalipsy Coppoli, którą się ten obraz bardzo inspiruje.
- nietuzinkowy trzeci akt, który jest z jednej strony jak na dzisiejsze standardy bardzo skromny, a z drugiej emocjonalnie spektakularny i trzyma człowieka na krawędzi fotela.
- fajne, nienachalne mrugnięcia dla fanów starszych odsłon, które w tym filmie idealnie dopasowują się do tego universum.
- postać Cezara, Koby, Rocketa - nazywam go z Żoną "Ciasteczko"
i rudego Nauczyciela tak silnie na mnie oddziaływały, że w niektórych momentach nie mogłem przestać wyć jak prosie.- odejście od oklepanego do bólu finalnego pojedynku co jest umiejętnie wcześniej uzasadnione w fabule. Jakby pokazali walkę na pięści Człowieka z Małpą to parsknąłbym śmiechem

- jeśli chodzi o efekty specjalne to już od drugiej części dla mnie to są żywe Małpy, które istnieją i traktuje je jak żywe istoty.
- filmidło jest na tyle atrakcyjne, że z każdą kolejną powtórką będzie się oglądać równie dobrze jak za pierwszym razem. Dużo lokacji, inteligentna fabuła i piękne zdjęcia z muzyką nigdy nie będą nużyć.
Podsumowując idealne zamknięcie Trylogii, które zasłużyło na wysokie miejsce w mojej kolekcji. Jak na razie Film roku 10/10 i nie wiem czy coś mogłoby mu zabrać ten zaszczyt. Brawo.
Unboxing >> YouTube
