Obaj bez siebie chyba by nie istnieli
MJ rzucał, ale od kogoś dostawał podania. Tym kimś z reguły był Pippen. Wg. mnie, Scottie był niedocenianym, ale i nie do zastąpienia, zawodnikiem. Odwalał "brudną" robotę, żeby MJ mógł dojść do pozycji rzutowej. Chociaż... I tak było, że gdzie MJ stał, stamtąd oddawał rzut i wpadało
MJ rzucał, ale od kogoś dostawał podania. Tym kimś z reguły był Pippen. Wg. mnie, Scottie był niedocenianym, ale i nie do zastąpienia, zawodnikiem. Odwalał "brudną" robotę, żeby MJ mógł dojść do pozycji rzutowej. Chociaż... I tak było, że gdzie MJ stał, stamtąd oddawał rzut i wpadało
