Odebrałem dziś rano.
1. Pudełeczko Elite dokładnie takie, jakie lubię, czyli takie, w jakim Warner wydał WW84 (fotka Gieferga). Kciuk w górę ode mnie i mam nadzieję, że to się nie zmieni przy kolejnych filmach od Studia N.
2. Przy wyborze menu (PL, lub ENG) użyto fan-artu z endo, który jest na froncie okładki 4K i którego wiele lat temu miałem na tapecie.
3. Podział tylko na 16 rozdziałów - mizeria, choć kiedyś miałem jeszcze gorsze pod tym względem wydanie.
4. Lektorem jest Maciej Gudowski, ale nie jest to złagodzone tłumaczenie KinoŚwiat, tylko przycięty do wersji kinowej lektor z QDVD. Podczas ucieczki windą Sara mówi "Co to ku**a jest? Co tu się ku**a dzieje?" (opracowanie wersji polskiej: Bartosz Ziemiński). Napisy chyba są zgodne z KŚ i tym, co czytał Szołajski.
Włączyłem kilka scen i utwierdziłem się w tym, do czego przekonało mnie już wydanie 4K, którego fragmenty puścił mi kiedyś Mierzwiak - nowa kolorystyka jest OK! Na porządnym telewizorze, przy odpowiednich ustawieniach, bez bezpośredniego porównania do starej wersji, nie razi zielenią, a chłód dodany do sekwencji dziennych pasuje jak ulał. Nawet wyprane z czerwieni oczy Terminatora i lasery z purpury w scenie otwierającej, to kwestia kilku sekund, później nie kojarzę już większych problemów z filtrami. No ale, wazelina strasznie widoczna. Narzeczona weszła gdy sprawdzałem ujęcie z Arniem wyjeżdżającym z garażu galerii (to, na które skarżył się Ananas84pl - u mnie nie ma tam żadnej pikselozy) i od razu zapytała "Czemu to wszystko takie rozmyte?".
W każdym razie, wersję z poprawkami Camerona, gdyby naszła mnie kiedyś ochota obejrzeć, już mam i nawet tłumaczenie do niego dobrali chyba najlepsze jakie mogli.
Okładka okropna, ale na żywo nie prezentuje się aż tak okropnie, więc na razie nie spieszę się z ukończeniem własnej wersji (może po prostu dorobię sztywniejszy front, którego włożę pod folię pudełka).
1. Pudełeczko Elite dokładnie takie, jakie lubię, czyli takie, w jakim Warner wydał WW84 (fotka Gieferga). Kciuk w górę ode mnie i mam nadzieję, że to się nie zmieni przy kolejnych filmach od Studia N.
2. Przy wyborze menu (PL, lub ENG) użyto fan-artu z endo, który jest na froncie okładki 4K i którego wiele lat temu miałem na tapecie.

3. Podział tylko na 16 rozdziałów - mizeria, choć kiedyś miałem jeszcze gorsze pod tym względem wydanie.
4. Lektorem jest Maciej Gudowski, ale nie jest to złagodzone tłumaczenie KinoŚwiat, tylko przycięty do wersji kinowej lektor z QDVD. Podczas ucieczki windą Sara mówi "Co to ku**a jest? Co tu się ku**a dzieje?" (opracowanie wersji polskiej: Bartosz Ziemiński). Napisy chyba są zgodne z KŚ i tym, co czytał Szołajski.
Włączyłem kilka scen i utwierdziłem się w tym, do czego przekonało mnie już wydanie 4K, którego fragmenty puścił mi kiedyś Mierzwiak - nowa kolorystyka jest OK! Na porządnym telewizorze, przy odpowiednich ustawieniach, bez bezpośredniego porównania do starej wersji, nie razi zielenią, a chłód dodany do sekwencji dziennych pasuje jak ulał. Nawet wyprane z czerwieni oczy Terminatora i lasery z purpury w scenie otwierającej, to kwestia kilku sekund, później nie kojarzę już większych problemów z filtrami. No ale, wazelina strasznie widoczna. Narzeczona weszła gdy sprawdzałem ujęcie z Arniem wyjeżdżającym z garażu galerii (to, na które skarżył się Ananas84pl - u mnie nie ma tam żadnej pikselozy) i od razu zapytała "Czemu to wszystko takie rozmyte?".

W każdym razie, wersję z poprawkami Camerona, gdyby naszła mnie kiedyś ochota obejrzeć, już mam i nawet tłumaczenie do niego dobrali chyba najlepsze jakie mogli.
Okładka okropna, ale na żywo nie prezentuje się aż tak okropnie, więc na razie nie spieszę się z ukończeniem własnej wersji (może po prostu dorobię sztywniejszy front, którego włożę pod folię pudełka).
