28-11-2023, 15:32
(28-10-2023, 16:49)sebas napisał(a): Film jest za krótki, bez dwóch zdań.Ja bym to ujął inaczej - jest w nim i dzieje się w nim po prostu za dużo. Za krótki to on nie jest, bo trwa tyle, ile kino akcji/sf trwać powinno (dobrze, że Edwards trzymał się dawnego regulaminowego <140 minut), tyle że tyle w niego napakowali, że po czwartej (a może już piątej?) scenie akcji myślałem się to finał, a tymczasem sprawdziłem pasek w trakcie oglądania, a to była równo połowa! A później są kolejne lokacje i kolejne sekwencje akcji. Jest tu tego tak wiele i występują w takim natężeniu (tempo niemiłosierne, jak czasami w Man of Steel), że nie ma kiedy zbudować relacji między postaciami, wkręcić się w historię, uwierzyć w uczucie pojawiające się między Protagonistą, a AI-dziewczynką. No bo kiedy, skoro po każdej 10-minutowej akcji, jest góra 5 minut na złapanie oddechu i znowu albo amerykanie, albo policja, albo Nomad nadciąga, i tak w kółko. Sceny akcji też gnają tak, że często gubią sens, albo widz gubi postacie z oczu, co dobrze wypunktowałeś pisząc o finale.
Żałuję że jednak nie wybrałem się do kina, bo chcę wspierać swoim portfelem oryginalne produkcje (szczególnie fantastykę), a Twórca okazał się całkiem niezłym filmem (niesamowite wykorzystanie skromnego budżetu w obecnych czasach, znakomite efekty specjalne, zdjęcia, projekty, dźwięk, niezła muzyka i aktorstwo). Podobał mi się zdecydowanie bardziej od filmów SF Neilla Blomkampa po Dystrykcie 9 i chociażby od Godzilli Edwardsa. Niemniej, nie wiem czy kiedyś do niego wrócę. Za bardzo może wkurzać niewykorzystany potencjał: scenariusz zwyczajnie leży i kwiczy (zdecydowanie najsłabszy element filmu), co pewnie tylko mocniej bym dostrzegał przy powtórkach, a Gareth Edwards, choć miałem wrażenie że czasami stara się tutaj bawić w Nolana, nie jest reżyserem tego kalibru, nie ma wyrazistego stylu, a jego pomysły to zbyt często wzorowanie się na klasykach gatunku z gorszym skutkiem.
