Pierwszą część lubię - nie mam do niej jakiegoś wyjątkowego sentymentu, ale to ścisły top ulubionych filmów mojej żony, więc wracam do niego często - ma fajny vibe widowisk lat 90., super obsadę/ ekipę ścigających tornada i kilka ikonicznych scen (krowa, cysterna). Gorzej z efektami komputerowymi, które były główną atrakcją Twistera w 1996 roku (średnio znoszą próbę czasu) i z tym subtelnym product placement pepsi 
Sequel, a w zasadzie reboot - bo związku z pierwszym filmem ma niezbyt wiele (czcionka tytułu, Dorothy i kilka scen odwołujących się do oryginału) - był przez to jednym z najbardziej oczekiwanych przeze mnie filmów tego roku, no i sprostał oczekiwaniom. Całość jest bardzo w porządku (polecam i trzymam kciuki za sukces w b.o.) i w duchu kina rozrywkowego sprzed 25-20 lat tak, jak Top Gun: Maverick (zero wciskania obecnych tematów, polityki, itp., a nawet dzisiejszej technologii: jest tylko YT i dwa zbliżenia na smartfona, gdy główna bohaterka odbiera wiadomość i odrzuca połączenie - jak już dziś wspominałem, mam nadzieję że takie widowiska będą powstawać częściej). Muszę się jednak zgodzić z przedmówcą, że mimo wszystko część pierwsza lepsza - miała kilka tych ikonicznych momentów, więcej napięcia, lepiej rozumiałem motywacje/ historie bohaterów, no i wydawała mi się taka bardziej realistyczna (czułem, że ekipa Hunt naprawdę poluje na te tornada, musieli czasem usiąść i zdecydować czy jechać do którejś z trzech prawdopodobnych lokacji gdzie zanosi się na burzę, a tutaj tornada są codziennie i pojawiają się zawsze w zasięgu wzroku bohaterów). Niemniej, ode mnie kciuk w górę - dobra rozrywka jakich Hollywood od kilku ładnych lat serwuje coraz mniej.
Jeśli ktoś planuje powtórzyć Twistera to w piątek i w sobotę będzie w stopklatce - o ile dobrze pamiętam mają wersję ze starym lektorem z C+ (Jerzy Rosołowski), który dodaje fajnego retro-klimatu. Ta wersja podobno jest również dostępna na SkyShowtime.
UHD pierwszego filmu biorę obowiązkowo na prezent dla żony pod choinkę

Sequel, a w zasadzie reboot - bo związku z pierwszym filmem ma niezbyt wiele (czcionka tytułu, Dorothy i kilka scen odwołujących się do oryginału) - był przez to jednym z najbardziej oczekiwanych przeze mnie filmów tego roku, no i sprostał oczekiwaniom. Całość jest bardzo w porządku (polecam i trzymam kciuki za sukces w b.o.) i w duchu kina rozrywkowego sprzed 25-20 lat tak, jak Top Gun: Maverick (zero wciskania obecnych tematów, polityki, itp., a nawet dzisiejszej technologii: jest tylko YT i dwa zbliżenia na smartfona, gdy główna bohaterka odbiera wiadomość i odrzuca połączenie - jak już dziś wspominałem, mam nadzieję że takie widowiska będą powstawać częściej). Muszę się jednak zgodzić z przedmówcą, że mimo wszystko część pierwsza lepsza - miała kilka tych ikonicznych momentów, więcej napięcia, lepiej rozumiałem motywacje/ historie bohaterów, no i wydawała mi się taka bardziej realistyczna (czułem, że ekipa Hunt naprawdę poluje na te tornada, musieli czasem usiąść i zdecydować czy jechać do którejś z trzech prawdopodobnych lokacji gdzie zanosi się na burzę, a tutaj tornada są codziennie i pojawiają się zawsze w zasięgu wzroku bohaterów). Niemniej, ode mnie kciuk w górę - dobra rozrywka jakich Hollywood od kilku ładnych lat serwuje coraz mniej.
Jeśli ktoś planuje powtórzyć Twistera to w piątek i w sobotę będzie w stopklatce - o ile dobrze pamiętam mają wersję ze starym lektorem z C+ (Jerzy Rosołowski), który dodaje fajnego retro-klimatu. Ta wersja podobno jest również dostępna na SkyShowtime.
UHD pierwszego filmu biorę obowiązkowo na prezent dla żony pod choinkę
