26-03-2015, 02:15
Mam nadzieje, że wpis Hallowa to żart (chociaż jeden emotikonek na przyszłość proszę, bo się gubię). W przeciwnym razie to jedna z głupszych rzeczy jakie przeczytałem na tym forum (a nie jestem skory do takich spostrzeżeń).
Co do filmu. Ula napisałem "Nie kłam" żartobliwie :-). Jasnym jest, że kłamać nie możesz w zakresie własnej opinii (znaczy można, ale po co). Po prostu jak dla mnie jedziesz po tym filmie chyba za bardzo. Rozumiem, jednak że to nie jest kino dla każdego, ale od początku:
Nie zgodzę się, że to kino niezrozumiałe. Wręcz przeciwnie to kino fabularnie prostackie. W końcu fabuła na płaszczyźnie dosłowności to chyba rzecz jasna. Nikomu kto widział mam nadzieje tłumaczyć nie trzeba dlaczego ktoś tu kogoś szuka, walczy itp. Płaszczyzna interpretacyjna wiadomo dla każdego jest nieco inna. Jednakże i w tym przypadku jest to proste. Refn aż w nazbyt oczywisty sposób określa pewne symbole. Pięści jako symbol pewnej nienawiści, zemsty i drogi jaką obiera nasz bohater. Broni, która go określa. Postać detektywa jako coś w rodzaju zatracającego się obecnie ducha dawnej Azji w swym surowym, ale sprawiedliwym aspekcie. W końcu nawet dano mu jego "katanę" (ale to nie jest katana ;-)) by jasno kojarzył nam się z czymś tak ogranym jak "Wierny Samuraj". Chryste on nawet śpiewa w barze Karaoke :-D (Wspaniałe sceny).
Jednak film najwięcej zyska w sferze klimatu. Realizacja zdjęciowa, kolory, samo miejsce akcji i muzyka pozwalają budować mocne podstawy. Jest to film, który spokojnie można oglądać bez fabuły. Znajdujemy się w dziwnym labiryncie. Naturalnie czy to dobrze czy źle... każdy niech oceni sam. Mnie to się podobało. Coś w czym można sobie zanurkować dla samej formy. Chociaż wiadomo jak to jest gdy nie ma treści... tutaj na szczęście trochę jej znajdziemy.
Nie jest to kino idealne. Właściwie... sporo tu skrzypi. Osobiście sam bym przeprowadził nowy Casting i wywalił Goslinga i Thomas. Podobało mi się jednak, że to coś bliższego zamysłem Vallhali aniżeli Drive. Brakuje w kinach takich obrazów. Ode mnie 7/10 i chyba na święta obejrzę go sobie raz jeszcze (oglądałem go w dniu premiery w kinie... i nieco już mi się zacierają detale fabuły).
Co do filmu. Ula napisałem "Nie kłam" żartobliwie :-). Jasnym jest, że kłamać nie możesz w zakresie własnej opinii (znaczy można, ale po co). Po prostu jak dla mnie jedziesz po tym filmie chyba za bardzo. Rozumiem, jednak że to nie jest kino dla każdego, ale od początku:
Nie zgodzę się, że to kino niezrozumiałe. Wręcz przeciwnie to kino fabularnie prostackie. W końcu fabuła na płaszczyźnie dosłowności to chyba rzecz jasna. Nikomu kto widział mam nadzieje tłumaczyć nie trzeba dlaczego ktoś tu kogoś szuka, walczy itp. Płaszczyzna interpretacyjna wiadomo dla każdego jest nieco inna. Jednakże i w tym przypadku jest to proste. Refn aż w nazbyt oczywisty sposób określa pewne symbole. Pięści jako symbol pewnej nienawiści, zemsty i drogi jaką obiera nasz bohater. Broni, która go określa. Postać detektywa jako coś w rodzaju zatracającego się obecnie ducha dawnej Azji w swym surowym, ale sprawiedliwym aspekcie. W końcu nawet dano mu jego "katanę" (ale to nie jest katana ;-)) by jasno kojarzył nam się z czymś tak ogranym jak "Wierny Samuraj". Chryste on nawet śpiewa w barze Karaoke :-D (Wspaniałe sceny).
Jednak film najwięcej zyska w sferze klimatu. Realizacja zdjęciowa, kolory, samo miejsce akcji i muzyka pozwalają budować mocne podstawy. Jest to film, który spokojnie można oglądać bez fabuły. Znajdujemy się w dziwnym labiryncie. Naturalnie czy to dobrze czy źle... każdy niech oceni sam. Mnie to się podobało. Coś w czym można sobie zanurkować dla samej formy. Chociaż wiadomo jak to jest gdy nie ma treści... tutaj na szczęście trochę jej znajdziemy.
Nie jest to kino idealne. Właściwie... sporo tu skrzypi. Osobiście sam bym przeprowadził nowy Casting i wywalił Goslinga i Thomas. Podobało mi się jednak, że to coś bliższego zamysłem Vallhali aniżeli Drive. Brakuje w kinach takich obrazów. Ode mnie 7/10 i chyba na święta obejrzę go sobie raz jeszcze (oglądałem go w dniu premiery w kinie... i nieco już mi się zacierają detale fabuły).
