Nie, nie żartuję.
Chcesz podyskutować. otwórz watek. A wcześniej odpowiedz sobie na pytanie, kiedy to ostatnio oglądałeś w kinie film w 70mm i jego dobra reprezentację cyfrową dla porównania.
27-04-2025, 16:59 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-04-2025, 17:14 przez Ash-9001.)
Najlepiej by było jakby zrobili wydanie 3-dyskowe. Dysk 1 - wersja IMAX. Dysk 2 - wersja 2.76. Dysk 3 - dodatki Pomarzyć można.
-----
Ten weekend był pół na pół.
Until Dawn (2025)
Jak zobaczyłem, że David F. Sandberg wraca do horroru to się ucieszyłem. On się chyba też bardzo ucieszył, że wreszcie może sobie odpocząć od kina komiksowego, stwierdzam tak po tym jak zobaczyłem jego najnowszy filmik na YT, gdzie chwali się tym, że w Until Dawn jest dużo efektów praktycznych i mało CGI Biedny chyba nadal ma uraz po Shazam 2, tak samo jak niektórzy widzowie... I jak mu wyszedł ten powrót? Raczej średnio. Ja tu wyczułem lekką desperację, bo Sandberg nie tylko wraca do gatunku w, którym czuje się bezpiecznie... on tu wraca nawet do pomysłów, które już widzieliśmy w jego krótkometrażówkach i innych horrorach. Jest tu scena jak coś żywcem wyjętego z Lights Out, gdzie światło miga i z każdym mignięciem potwór jest coraz bliżej... Więc ten film to taka bezpieczna zabawa pomysłami z innych horrorów, nie ma tu nic co by wyniosło ten film ponad przeciętność.
Jest to ekranizacja gry, w którą akurat nigdy nie grałem ale wyobrażam sobie, że w grze w pewnym momencie zaczyna nam zależeć na tym aby nasi bohaterowie przeżyli a na końcu gdy im się to w końcu udaje to mamy poczucie, że na to zasłużyli bo przeżyliśmy z nimi ten koszmar. Z tym jest ciężko w tym filmie. Nie ma opcji, żebyśmy się jako widzowie zżyli z tymi bohaterami... A na końcu miałem poczucie, że nie zasłużyli na happy end Miałem też problem z pojęciem o co w ogóle chodziło głównemu czarnemu charakterowi...
Żeby nie było, że sama krytyka. Z plusów, film się dobrze oglądało gdy rozwijał motyw, że za każdym razem mają umrzeć w nowy sposób. Więc raz film jest slasherem, raz o duchach/opętaniu itp. (tylko w połowie ten motyw jakby znika... ). Te wspomniane efekty praktyczne są fajne. Inny plus, główna aktorka była ładna
The Accountant 2 (2025)
Jedynkę oceniam wyżej... ale ten film i tak uważam za sukces i miło spędzony czas w kinie. W tej części jest chyba w sumie mniej akcji niż w jedynce, ale jest zdecydowanie więcej humoru. Duet Affleck/Bernthal ma świetną chemię, fajnie się ogląda ich przekomarzania. Fabuła z początku była dość skomplikowana, ale wszystko się w pewnym momencie ładnie spina, no i te nieliczne sceny akcji wynikają logicznie z tej fabuły, nie ma tu bezsensownych strzelanin dla samych strzelanin a jak już są to są fajnie pokazane. Wygląda na to, że Affleck znalazł tu swoją serię na której będzie przez jakiś czas robił kasę... i dobrze Tylko niech trzymają ten poziom. Z chęcią obejrzę kolejną część, a do tej też z przyjemnością wrócę.
"Minecraft (2025)" - jak to powiedziała w jednej ze scen, siostra głównego bohatera, "Nonsens goni nonsens" . Ale o dziwo, bawiłem się dobrze. Słabe pierwsze minuty, które za szybko wprowadzają nas do świata Minecrafta i przedstawiają postać graną przez Jacka Black. Potem już całkiem fajnie, pod warunkiem, że nie traktujemy na serio fabuły i tego co widzimy. Twórcy mieli do tego dystans i to widać. Jason Momoa jako Garret - jak dla mnie rewelacja. Po seansie odświeżyłem sobie "Piksele". Film Chrisa Columbusa lepszy, ale "Minecraft" ujdzie.
Coś jakby drgnęło w MCU Co prawda historia w tym filmie dalej pozostawia wiele do życzenia, ale przynajmniej nadrabiają świetną chemią między bohaterami i humorem. Dawno się tyle nie śmiałem na filmie z MCU a ostatni Kapitan Ameryka był wyjątkowo drętwy. Tutaj Florence Pugh daje radę jako nieformalna liderka. Jednak jak jest aktor/aktorka z wrodzoną charyzmą to od razu się inaczej ogląda. Anthony Mackie to przyzwoity aktor, ale dla mnie to jest aktor, który błyszczy tylko na drugim planie (jak w The Hurt Locker). Świetny jest też David Harbour, który momentami kradnie show swoją energią. Najważniejsze, że mam poczucie, że ten film popchnął trochę całe uniwersum do przodu, a tego dawno nie było. Zobaczymy co będzie dalej, jak w to wszystko wpasują Fantastyczną Czwórkę? Wydaje mi się, że wszyscy patrzą na F4 jak na zbawców MCU, że to będzie ten film, który przywróci dawny blask... a ja zaryzykuję stwierdzenie, że już pierwsze promyczki widać w Thunderbolts
Film mi się podobał ale o jakim pchnięciu uniwersum do przodu mowa? Bo chyba tylko o scenie po napisach która nie ma żadnego związku z resztą filmu i jest tak nieporadnym wstępem do Avengers: Doomsday, że zęby bolą.
LG OLED 65" B8
Panasonic DP-UB820
Sony HT-ZF9
Apple TV 4K
03-05-2025, 21:47 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-05-2025, 21:47 przez Ash-9001.)
(03-05-2025, 19:35)Mierzwiak napisał(a): Film mi się podobał ale o jakim pchnięciu uniwersum do przodu mowa? Bo chyba tylko o scenie po napisach która nie ma żadnego związku z resztą filmu i jest tak nieporadnym wstępem do Avengers: Doomsday, że zęby bolą.
W takim sensie, że pociągną wątek New Avengers i wokół tego będą budować coś konkretnego. W erze Post-Avengers-Endgame to jest jeden z nielicznych filmów, który ma jakiś potencjał na fajną kontynuację.
Dangerous Animals.
Idealna pozycja na wakacyjna randkę, jeśli masz 16 lat. Nic poza tym.
Amatorzy mocnych wrażeń będą raczej zawiedzeni. Przez pierwsze 30 minut, jedynym powodem potencjalnie wzbudzającym gęsia skórkę jest akcent Jaia Courtneya. Przyznaję jednak, ze jest to jego rola życia. Bez nakręcania 6/10.
Moze gdyby nie rozpraszające mnie przez cały seans odgłosy otaczających mnie zwierząt i nieimersyjwny mix stereo, byłoby 6.5/10.
Nie zniechęcam.