08-07-2023, 17:42
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-07-2023, 17:47 przez Mister Tadeo.)
(08-07-2023, 13:56)Daras napisał(a): o tych 7 milionach usłyszałem w radio gdy reklamowali kolejną premierę filmu. Nie weryfikowałem informacji.
Tutaj potwierdzenie informacji o 17 mln widzów w polskich kinach na Wejściu smoka:
http://boxoffice-bozg.pl/120-najpopularniejszych-filmow-w-polskich-kinach-w-czasach-prl/
http://boxoffice-bozg.pl/filmy-z-najwieksza-widownia-w-polskich-kinach-w-latach-80/
Wychodzi na to, że było to najpopularniejszy film amerykański wyświetlany w czasach PRL-u. A w samych latach 80-tych zajmuje 1 pozycję.
(08-07-2023, 14:30)Daras napisał(a): W Wejściu Smoka nie chodziło o fabułę. Ona była płytka.
Niektórzy zarzucają filmowi brak logiki przyczynowo-skutkowej, co można częściowo wytłumaczyć tym, że scenariusz powstawał w pośpiechu żeby było tylko co kręcić. Budżet był niski nawet jak na tamte czasy (0,85 mln $). Twórcy zresztą nigdy nie kryli się z tym, że trzon historii zapożyczyli z filmów o 007 (tajny agent zostaje wysłany do siedziby złego, żeby udaremnić jego plany). Jako fan bondowskiej serii kupuję to całkowicie i nie przeszkadza mi w odbiorze, bo Wejście smoka nadrabia niedostatki fabularne azjatyckim klimatem, są b. dobre panoramiczne zdjęcia, świetny score Lalo Schifrina, no i oczywiście Bruce Lee, o zaletach którego Ty i Gieferg już wspominaliście.
Ode mnie mocne 7/10, może nawet 8. Chyba czas na powtórkę (w tym roku obchodzimy 50-lecie filmu, więc lepszej okazji chyba nie będzie), bo ostatnim razem obejrzałem Wejście smoka w 2019 roku po przeczytaniu wzmiankowanej już biografii Bruce'a (https://www.znak.com.pl/ksiazka/bruce-lee-zycie-wyd-2022-polly-matthew-220085). Zapoznanałem się z nią jakieś 2 miesiące po kinowym seansie Pewnego razu w Hollywood Tarantino.
