(08-07-2023, 10:33)Fitzer napisał(a):(07-07-2023, 20:17)Daras napisał(a): Ludzie! Jaja jak berety! Do polskich kin wraca „Wejście Smoka” (1973).
W czasach premiery film obejrzało około 7 milionów rodaków!
Ja właśnie wczoraj miałem przyjemność obejrzeć w jednym z kin studyjnych.
Byłem wraz ze znajomymi na „Wejściu Smoka”. Żartowałem, że będziemy jedynymi widzami, jednak frekwencja dopisała. Przyszło naprawdę sporo osób w różnym wieku. W wygodnych fotelach siedzieli nastolatkowie, ale też babcie (dosłownie).
Zauważalną większość stanowili ludzie w wieku średnim. Kino posiada specjalnie spreparowane ściany, dzięki którym znalazła się przyjazna przestrzeń na dobrą akustykę. Także sprzęt nagłaśniający był z wyższej półki o czym kiedyś czytałem.
Przed filmem wyświetlono materiał, w który powiedziano co nieco o filmie oraz głównym bohaterze. W słowie wstępnym nie odnotowałem żadnych nieścisłości.
„Wejście Smoka” przeszło rekonstrukcję cyfrową dzięki czemu kolorki wyglądały bosko wobec tego co pamiętam z lat 80. Również dużo radości sprawił dźwięk przestrzenny „wyciągnięty” z natywnego mono. Tylko sceny z pola golfowego – tak jak w przeszłości – rozczarowały. Pozostały zauważalnie rozmyte. Tu rekonstrukcja nie podołała.
Dokładnie tak, jak w latach 80. widzowie reagowali gromkim śmiechem przy tych samych scenach co kiedyś. Najgłośniej chichotały babcie.
Czułem klimat, którego mi niekiedy brakuje w home cinema. Nadto, ludzie bardzo głośno i emocjonalnie reagowali na sceny walk, w których Lee przechodził siebie! Kurna, facet imponuje niezmiennie! Nawet żona kolegi krzyknęła za dwa razy Wow! Po seansie poszliśmy do Pubu. Żona znajomego, która oglądała film pierwszy raz nie ukrywała zachwytu. Chwaliła w zasadzie wszystko. Ciekawa też była uwaga jej małżonka. Gość obejrzał Wejście w latach 80. bez efektu Wow. Tym razem było inaczej. Dojrzał.
Zwrócił też uwagę na staranne kadrowanie / profesjonalne prowadzenie kamery. Pod koniec dyskusji zadałem pytanie zaprzyjaźnionemu medaliście karate (kategoria senior). Dotyczyło ono choreografii walk. Bez wahania docenił kunszt B. Lee, dodają, że ten stosował ponadczasowe reguły zdefiniowane przez twórców tradycyjnych systemów martial arts. Z kolei zganił pozostałych aktorów mówiąc, iż ich pojedynki trąciły myszką.Wizytę w kinie oceniam jako wyjątkowo udaną, a była to moja pierwsza odkąd jestem posiadaczem home cinema. Jeśli ktoś nie skorzystał jeszcze z tej unikalnej oferty, a ma na swoim terenie taką możliwość – gorąco namawiam do zaliczenia seansu! Nie stracie takiej okazji.
P.S.
Film z wersją PL można kupić na BD, co uczyniłem dawno temu.
„Ja paryskimi perfumami się nie perfumuję... Ja jeden wiem co tej ziemi jest potrzebne”.
