13-08-2023, 13:02
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-08-2023, 13:08 przez ILSA FAUST.)
(13-08-2023, 11:48)HAL 9000 napisał(a): ILSA, trochę się dziwię, że nie oglądasz np."batmanów" itd. jest tam dużo dobrego nawet dla kogoś, kogo nie interesuje taka tematyka
Scorcese, Coppola, Scott...zabronili, więc nie oglądam...

to nie jest tak, że nie daję szansy, nie próbuję, po prostu duszę się tym całym nurtem superhero...
przez ostanie 15 lat to koszmar, gdzie box-office przy równoległych premierach zabija całe franczyzy...Alien, Blade Runner, Matrix, nie powstają kontynuacje moich ulubionych filmów, opóźnione są specjalne wydania steelbooków bo w kolejne jest ileś tam superhero do wydania (zobacz na listę FAC Czechów, można umrzeć szybciej niż doczekać się na kolekcjonerkę ulubionego filmu bo superhero się rozrasta), na vinyle czekam po 12-18 mcy...! Mondo po latach wydaje moje ulubione soundtracki, gdzie superhero w dniu premiery możesz sobie kupić...a każdy film przerabia ten sam scenariusz: jakiś tam większy lub mniejszy nieudacznik życiowy podchodzi do szafy, zakłada zaciasneciuszki i ratuje znowu świat...x 500 filmów i setki seriali...nie daję rady po prostu z tym wszystkim...
moi ulubieni aktorzy, aktorki marnują MÓJ czas kręcąc superhero...moi ulubieni reżyserzy (Nolan, Snyder...) to samo...a potem taki Nolan się wstydzi i wypiera się swoich batmanów, albo takie Coming out-y Scarlet Johanson o jakieś 10 lat za późno...moi ulubieni kompozytorzy mają pełne grafiki pod ścieżki dźwiękowe pod superhero...no ale jak rozumiem nurt umiera tak jak bojkotowane także przeze mnie westerny umarły swego czasu...
co kilka lat coś tam włączę na próbę, no wiesz, może mi przejdzie...
kilka lat temu włączyłem jakiś tam mega hit, i myślę, że coś ze mną jest nie tak skoro cały świat się zachwyca...
włączam a tu przez 15 minut jakiś ...k....a...pieniek lata po ekranie...i powtarza w kółko...jestem pieniek, jestem pieniek...,
na prawdę nie dałem rady....
kiedyś w latach 90 tych oglądałem Batmana z Fajfer i to pamiętam ale już wtedy mnie to nie kręciło...generalnie byłem wychowany na innych komiksach, Thorgrale, Szninkiel, Yans, Poszukiwanie Ptaka Czasu, etc. i zawsze całe życie pod prąd, unikam popkultury na ile się da i jak się da...to ma odbicie w filmach, muzyce, w życiu...
ale ostatnio pod ogólnym zachwytem nad Batmanem Pattinsona dałem znowu szansę...dobre zdjęcia, muzyka, nawet klimaty Blade Runnera...ale nudny ten film strasznie był...ten kot nawet pazurów Michelle nie mógłby lizać...po godzinie zasnąłem...potem zrobiłem drugie, trzecie podejście, za każdym rażem jakieś 15 minut więcej pokonałem...nie wiem czy to był Poirot czy superhero....nie dałem rady, przepraszam bardzo się starałem...wolę Poirota Branaghta (świetnie nakręcone) a Pattinsona zamkniętego z butelką wódki w latarni...
I takim oto sposobem mam 500 filmów mniej na półce, 500 steelbooków, full slipów mniej, 500 przesiadek na 4K mniej,
wiesz jaki jestem z tego powodu szczęśliwy? Teraz to dopiero doceniam....mój upór i konsekwencję...nawet jeśli to kręci Nolan a filmie gra Pattinson...
przepraszam...mam jeden film superhero a nawet 2...skłamałem...w dziale animacji pixara:
