Tak, stojąc na Kasprowym i patrząc na Świnicę, normalny człowiek powie że idzie w kierunku Koziego, który jest gdzieś tam w połowie Orlej do której początku ma kawał drogi. Na pewno.
Ręce opadają jak się czyta te brednie, serio.
Masz czynnik kondycyjny, gdzie Rysy dla kogoś bez konkretnej kondycji to praktycznie droga krzyżowa, gdzie kilka godzin idziesz bez przerwy ostro pod górę, a z kolei Nosal to bułka z masłem (a Giewont jest sobie gdzieś po środku).
Masz czynnik trudności technicznych, gdzie Rysy i Giewont to niby to samo, ale na Rysach te komplikacje są przez dwie godziny, na Giewoncie przez 10 minut (a na Nosalu nie ma).
Masz w końcu czynnik ekspozycji, który na Nosalu i Giewoncie poza samym szczytem jest żaden, a na Rysach jest miejsce, które niektórych blokuje całkowicie tak, że rezygnują na 5 minut przed szczytem, bo nie przejdą i n ie zaczną się wspinać koło kilkusetmetrowej przepaści.
Ale to wszystko jeden uj, bo Daras z kolegami byli tacy zajebiści, że nawet Rysy i Czantorię stawiali na równi.
Coś może nie stanowić dla Ciebie problemu, ale ta gadka szmatka o wrzucaniu do jednego worka totalnych skrajności to kiepski żart.
Cytat:Przykładowo - Giewont, Rysy, Nosal wrzucaliśmy do jednego worka
Ręce opadają jak się czyta te brednie, serio.
Masz czynnik kondycyjny, gdzie Rysy dla kogoś bez konkretnej kondycji to praktycznie droga krzyżowa, gdzie kilka godzin idziesz bez przerwy ostro pod górę, a z kolei Nosal to bułka z masłem (a Giewont jest sobie gdzieś po środku).
Masz czynnik trudności technicznych, gdzie Rysy i Giewont to niby to samo, ale na Rysach te komplikacje są przez dwie godziny, na Giewoncie przez 10 minut (a na Nosalu nie ma).
Masz w końcu czynnik ekspozycji, który na Nosalu i Giewoncie poza samym szczytem jest żaden, a na Rysach jest miejsce, które niektórych blokuje całkowicie tak, że rezygnują na 5 minut przed szczytem, bo nie przejdą i n ie zaczną się wspinać koło kilkusetmetrowej przepaści.
Ale to wszystko jeden uj, bo Daras z kolegami byli tacy zajebiści, że nawet Rysy i Czantorię stawiali na równi.
Coś może nie stanowić dla Ciebie problemu, ale ta gadka szmatka o wrzucaniu do jednego worka totalnych skrajności to kiepski żart.
