Myślę, że 2 sezony to bardzo dobra decyzja.
Co do Twoich wniosków. Po pierwsze moja ocena nie ma nic wspólnego z Andorem. Gdybys przeczytał, to byś wiedział, że uważam, że inne w tonie seriale są jak najbardzije potrzebne. Niech będa dobre. Sam z pewną przyjemnoscią obejrzałem kilka odcinków Mandaloriana. Nie zachowuj sie jak Disney i nie nazywaj krytyki hejtem. Po prostu nie chce mi sie wypisywac elaboratów, bo te rzeczy opisują 10 osób, wiec nie ma sensu tego powtarzać. Ewidentnie zła rezyseria, Filoni po prostu z live action i to widać. Naprawde złe dialogi, które nie dość, że są przerywane długimi pauzami to jeszzcze w wielu przypadkach kompletnie nie mają sensu lub wartości. Mają za to pełno pełno dziur logicznych. Za pomocą dialogów buduje się setup i buduje się postaci. Tu nic takiego nie ma. Mamy przedostatni otcinek a ja do tej pory czuje zerowy związek emocjonalny z jakąkolwiek postacią, włączajac tytułową postać. Sensownych motywacji brak, do tej pory nie wiem o co Chodzi Baylanowi, cała motywacją badgayów było sprowadzneie Thrawna i tyle. Dla kogoś kto nie zna Rebels czy EU te wszystkie postaci nic nie znacczą, nie ma żadnego tła. Nie ma żadnego napięcia bo nic ważnego nie lezy na szali. Nikt nie umiera. Mmay jakieś niejasne ogległe zagrożenia, ze Thrawn wróci i co?
Argumenty w postaci pojedynczych screenów to oczywiście żart. Zwłaszcza tych screenów, którymi zreszta sam podcinasz skrzydła sam sobie. Screeny z postaciami w pyle czy ststkiem Ahsoki w gębie są właśnie DOWODEM na brak kreatywnosci. Obie te rzeczy widzielismy juz w prequelach czy OT.
Przez tempo mam na myśłi tempo prowadzenia scen. Postać idzie... dalej idzie, patzry, dalej idzie, mówi zdanie, 15 sekund przerwy, mówi jedno zdanie, idzie... Ten człowiek nie ma pojęcia o reżyserii live acition. I to nie jest tylko moje zdanie. To co uważasz za powolne tempo w Andorze to budownaie świata i postaci. Dzięki temu pod koniec serii ZALEZY mi na tych postaciach. I na tym to polega. W Ahsoce zwiazek emocjonalny nie istnieje. Może u tych, którzy ogladali rebels, ale z tego co słysze i tu wielu jest zawiedzionych, bo mówi, że te postaci po prostu są inne. Postaci w Ashoce po prostu nie budzą żadnych emocji, bo nikt nie popracował nad tym by tak sie stało. Bazuja wyłacznie na machaniu przed oczyma referencjami, znanymi wcześniej ze star wars. To nic innego jak rozbudowane caeos, które się pojawiają zeby podjarać widza tym, że po prostu są. Natomiast sa to wyłącznie puste skorupy bez żadnego wkładu.
Andor ogranicza referencje do minimum i coś buduje. A nawet jak korzysta z referencji to je wręcz ożywia. Kto by przypuszczał, że szturmowcy w końcu okażą się jednak przerażajacy (season finale) albo jeden TIE fighter zrobi większe wrażenie, niż setki destroyerów z ROTS?
"Benderowska kreatywność". No przenikliwość nie jest Twoja mocną stroną. Pomijam, ze tak jak napisałem, pokazujesz obrazki, którymi orasz sam siebie to jeszcze takie, które wygladaja jak kreskówka. Szkoda, ze bardzo tendencyjnie. Dlaczego nie np Eye of Aldhani?
Gdybym był złośliwy to bym powiedział że Filoni nawet z tego zerżnął.
A Filloni rżnie na potęgę. Ze wszytskiego z czego się da EU, Ralph McQuarrie.
Gra Aktorska. Co ma wspólnego z tym kit fisto? Ahsoka gra twarzą a nie tym co ma na głowie. Podobnie pani generał, podobnie cała reszta głównej obsady. Aktorów moge bronić o tyle, że żeby dobrze zagrali...musza mieć co
Po raz kolejny brakujacy element, dobry scenariusz. DObry przykład Mon Mothma. Genialna w Andorze, tu.... słabiutko.
W temacie starych zgredów, wyprodukuj coś sensownego do nich dotrze.
Co do podnoszenia poprzeczki, mamy radykalnie odmienne zdanie. Dla mnie nie różni się praktycznie niczym od Obi-Wana. Poza tym, ze McGegorowi udało się tam przez moment wykrzesać jakieś emocje. Poza tym, równie zły serial.
Niemniej, podtrzymuję, cieszę się, że Ci się podoba.
Co do Twoich wniosków. Po pierwsze moja ocena nie ma nic wspólnego z Andorem. Gdybys przeczytał, to byś wiedział, że uważam, że inne w tonie seriale są jak najbardzije potrzebne. Niech będa dobre. Sam z pewną przyjemnoscią obejrzałem kilka odcinków Mandaloriana. Nie zachowuj sie jak Disney i nie nazywaj krytyki hejtem. Po prostu nie chce mi sie wypisywac elaboratów, bo te rzeczy opisują 10 osób, wiec nie ma sensu tego powtarzać. Ewidentnie zła rezyseria, Filoni po prostu z live action i to widać. Naprawde złe dialogi, które nie dość, że są przerywane długimi pauzami to jeszzcze w wielu przypadkach kompletnie nie mają sensu lub wartości. Mają za to pełno pełno dziur logicznych. Za pomocą dialogów buduje się setup i buduje się postaci. Tu nic takiego nie ma. Mamy przedostatni otcinek a ja do tej pory czuje zerowy związek emocjonalny z jakąkolwiek postacią, włączajac tytułową postać. Sensownych motywacji brak, do tej pory nie wiem o co Chodzi Baylanowi, cała motywacją badgayów było sprowadzneie Thrawna i tyle. Dla kogoś kto nie zna Rebels czy EU te wszystkie postaci nic nie znacczą, nie ma żadnego tła. Nie ma żadnego napięcia bo nic ważnego nie lezy na szali. Nikt nie umiera. Mmay jakieś niejasne ogległe zagrożenia, ze Thrawn wróci i co?
Argumenty w postaci pojedynczych screenów to oczywiście żart. Zwłaszcza tych screenów, którymi zreszta sam podcinasz skrzydła sam sobie. Screeny z postaciami w pyle czy ststkiem Ahsoki w gębie są właśnie DOWODEM na brak kreatywnosci. Obie te rzeczy widzielismy juz w prequelach czy OT.
Przez tempo mam na myśłi tempo prowadzenia scen. Postać idzie... dalej idzie, patzry, dalej idzie, mówi zdanie, 15 sekund przerwy, mówi jedno zdanie, idzie... Ten człowiek nie ma pojęcia o reżyserii live acition. I to nie jest tylko moje zdanie. To co uważasz za powolne tempo w Andorze to budownaie świata i postaci. Dzięki temu pod koniec serii ZALEZY mi na tych postaciach. I na tym to polega. W Ahsoce zwiazek emocjonalny nie istnieje. Może u tych, którzy ogladali rebels, ale z tego co słysze i tu wielu jest zawiedzionych, bo mówi, że te postaci po prostu są inne. Postaci w Ashoce po prostu nie budzą żadnych emocji, bo nikt nie popracował nad tym by tak sie stało. Bazuja wyłacznie na machaniu przed oczyma referencjami, znanymi wcześniej ze star wars. To nic innego jak rozbudowane caeos, które się pojawiają zeby podjarać widza tym, że po prostu są. Natomiast sa to wyłącznie puste skorupy bez żadnego wkładu.
Andor ogranicza referencje do minimum i coś buduje. A nawet jak korzysta z referencji to je wręcz ożywia. Kto by przypuszczał, że szturmowcy w końcu okażą się jednak przerażajacy (season finale) albo jeden TIE fighter zrobi większe wrażenie, niż setki destroyerów z ROTS?
"Benderowska kreatywność". No przenikliwość nie jest Twoja mocną stroną. Pomijam, ze tak jak napisałem, pokazujesz obrazki, którymi orasz sam siebie to jeszcze takie, które wygladaja jak kreskówka. Szkoda, ze bardzo tendencyjnie. Dlaczego nie np Eye of Aldhani?
Gdybym był złośliwy to bym powiedział że Filoni nawet z tego zerżnął.A Filloni rżnie na potęgę. Ze wszytskiego z czego się da EU, Ralph McQuarrie.
Gra Aktorska. Co ma wspólnego z tym kit fisto? Ahsoka gra twarzą a nie tym co ma na głowie. Podobnie pani generał, podobnie cała reszta głównej obsady. Aktorów moge bronić o tyle, że żeby dobrze zagrali...musza mieć co
Po raz kolejny brakujacy element, dobry scenariusz. DObry przykład Mon Mothma. Genialna w Andorze, tu.... słabiutko. W temacie starych zgredów, wyprodukuj coś sensownego do nich dotrze.
Co do podnoszenia poprzeczki, mamy radykalnie odmienne zdanie. Dla mnie nie różni się praktycznie niczym od Obi-Wana. Poza tym, ze McGegorowi udało się tam przez moment wykrzesać jakieś emocje. Poza tym, równie zły serial.
Niemniej, podtrzymuję, cieszę się, że Ci się podoba.
