05-11-2023, 20:51
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-11-2023, 10:01 przez ILSA FAUST.)
(05-11-2023, 19:25)thomasso hi-fi napisał(a): My zawarliśmy porozumienie, ja wolę 1press, Ty nowe, 180g, kolorowe i gitara
ok przyjmuję porozumienie za zawarte i trwałe

----------------------------------------------------------------------------------
Jak masz coś z muzyki TYLKO filmowej to koledzy podesłali linki do odpowiednich wątków i tam się szukajmy, OK?
Zostawmy już Weronikę Preisnerowi, bo nas faktycznie ktoś zaraz zbanuje jako sztuczną inteligencję.
-------------------------------------------------------------------------------------
to nie jest tak, że wolę nowe i kolorowe, 1/3 mojej kolekcji ponad 600 winyli to właśnie first pressy, bo jeszcze nie zostały pokonane przez wznowienia albo wyszły po 2010 roku gdzie vinyle odżyły a kolory wybieram zamiast czarnych bo mnie rajcują strasznie i przy okazji podbijają wartość kolekcji. Żeby nie było, czarne dziewczyny są naprawdę najlepsze

Błagam nie przesyłaj mi U2 czy DireS czy polskiego rocka - jestem antyfanem takich dźwięków, całe lata osiemdziesiąte ukrywałem się w podziemiu muzyki filmowej i elektronicznej głównie Tangerine Dream, Front 242, FLA aby jakość to przetrwać, nie rób mi tego na starość

żadnego rocka, popu, poprocka o zgrozo - dlatego mam problem z soundtrackami gdzie jest składanka VA, połowa z nich nigdy się pojawi na półce szczególnie te z lat osiemdziesiątych. A dopiero lata 90 te już VA po części jestem w stanie postawić na półce co niektóre tylko, np. Sountrack do HACKERS z Larą Croft Jolie, czy HEAT Manna, tudzież kilka innych.
Do dzisiaj nie mam ścieżki do pierwszego TOP GUN-a z na półce, Maverick pokrywa te motywy, które mnie interesują z pierwszego filmu Tomka
Jak ktoś mnie pyta czego się najbardziej wstydzę, to zawsze odpowiadam, że za Limahla z lat 80-ych

Jedna z niewielu składanek muzyki z lat 80 tych jako soundtrack, która o dziwo mi podeszła to Atomic Blonde, głównie za sprawą LONDON CALLING the Clash i ten klimat Berlina Zachodniego i fenomenalny występ babskiego Johnego Wicka, to nawet 99 luftbalons jestem w stanie ogarnąć.
Jestem totalnie obrażony od prawie 40 lat na soundtrack do Risky Business gdzie na 11 utworów jest 5 utworów Tangerine Dream (u szczytu kariery - Love On A Real Train (Risky Business) to najlepszy ich utwór w mojej opinii) a pozostałe 6 utworów to straszna sprawa, jakiś phil collins no ale Prince to już przelała się szala goryczy...jeszcze jakby na jedną stronę winyla dali tylko Tangerine Dream a na drugą reszte to zgodą - biorę nożyk robię wielki krzyżyk i słucham tylko pierwszej strony, ale nie mydło i powidło - nie mogę tego do dzisiaj wybaczyć. Oczywiście jest bootleg tylko z 14 utworami TD ale raptem 33 egz na świat wydany rok temu dopiero dla członków jakiego tam clubu i żaden drań nie chce mi tego sprzedać, no ale nie wytrzymali tego Prince'a i żyłka pękła i se wydali dla siebie.
