Deep Impact - Dzień zagłady na 4k
Po latach na spokojnie i w pełnym aspekcie kinowym, bo do tej pory to raczej jak Armageddon kojarzę ten film tylko w aspekcie telewizyjnym z reklamami. Teraz po Bożemu wszedł fenomenalnie. Jestem pod ogromnym wrażeniem suspensu i powolnego odkrywania tajemnicy związanej z E.L.E. , duża w tym zasługa znakomitego kompozytora Jamesa Hornera. Chłop w latach dziewięćdziesiątych począwszy od Czasu Patriotów z Fordem, po Braveheart, Ransom i tutaj wymiata. Każda scena, która ma nas trzymać w napięciu z udziałem tego gościa bustowana jest do ogromnych rozmiarów. Filmidło jest na tyle dobrze skonstruowane jeśli chodzi o odkrywanie kart i ogólny plan rządu pod względem radzenia sobie z sytuacją w której grozi nam totalna zagłada to majstersztyk w którym się zakochałem. Tutaj w przeciwieństwie do rozwałki u Baya chodziło bardziej o pokazanie relacji między ludźmi w takich ekstremalnych sytuacjach. Od samego początku do kulminacyjnego końca byłem trzymany w napięciu i dopingowałem każdej postaci. Finałowa rozwałka jak na wiek filmu trzyma się bardzo dobrze i w wielu miejscach robi spore wrażenie. Podczas seansu odczuwałem dziwne uczucie, tak jakby znajomą aurę, która otacza ten film, tak jakbym oglądał w połowie zrobiony film przez Spielberga, ku mojemu zaskoczeniu w napisach końcowych okazał się jednym z producentów, więc coś w tym jest. Tak więc po latach jest to jeden z najlepszych, jak nie najlepszy film katastroficzny epickich rozmiarów. Pech chciał że wyszedł tego samego roku co Armageddon, podobna sytuacja miała miejsce w 1995 >> Braveheart i Rob Roy. Po latach oba te filmy świetnie się uzupełniają i ciekawią odmiennym podejściem do tematu.
Po latach na spokojnie i w pełnym aspekcie kinowym, bo do tej pory to raczej jak Armageddon kojarzę ten film tylko w aspekcie telewizyjnym z reklamami. Teraz po Bożemu wszedł fenomenalnie. Jestem pod ogromnym wrażeniem suspensu i powolnego odkrywania tajemnicy związanej z E.L.E. , duża w tym zasługa znakomitego kompozytora Jamesa Hornera. Chłop w latach dziewięćdziesiątych począwszy od Czasu Patriotów z Fordem, po Braveheart, Ransom i tutaj wymiata. Każda scena, która ma nas trzymać w napięciu z udziałem tego gościa bustowana jest do ogromnych rozmiarów. Filmidło jest na tyle dobrze skonstruowane jeśli chodzi o odkrywanie kart i ogólny plan rządu pod względem radzenia sobie z sytuacją w której grozi nam totalna zagłada to majstersztyk w którym się zakochałem. Tutaj w przeciwieństwie do rozwałki u Baya chodziło bardziej o pokazanie relacji między ludźmi w takich ekstremalnych sytuacjach. Od samego początku do kulminacyjnego końca byłem trzymany w napięciu i dopingowałem każdej postaci. Finałowa rozwałka jak na wiek filmu trzyma się bardzo dobrze i w wielu miejscach robi spore wrażenie. Podczas seansu odczuwałem dziwne uczucie, tak jakby znajomą aurę, która otacza ten film, tak jakbym oglądał w połowie zrobiony film przez Spielberga, ku mojemu zaskoczeniu w napisach końcowych okazał się jednym z producentów, więc coś w tym jest. Tak więc po latach jest to jeden z najlepszych, jak nie najlepszy film katastroficzny epickich rozmiarów. Pech chciał że wyszedł tego samego roku co Armageddon, podobna sytuacja miała miejsce w 1995 >> Braveheart i Rob Roy. Po latach oba te filmy świetnie się uzupełniają i ciekawią odmiennym podejściem do tematu.
Unboxing >> YouTube
