01-05-2024, 00:34
"Pociąg" (1959).
Króciutko. Przed nami pogodne święta i zapewne zabraknie ludziom ochoty na czytanie rozwlekłych tekstów.
Pisałem / cytowałem nie raz, że dany film jest polskim - amerykańskim kinem.
Nie inaczej sprawa wygląda z "Pociągiem". Oglądam, oglądam i końca nie widać. Fascynacji uległem w latach 80. , a dziś ta emocja jest czymś dużo więcej. W leciwym obrazie wszystko jest jak trzeba! Majstersztyk - po prostu! Kadrowanie rodem z produkcji Hitchcocka. Gra aktorka na poziomie statuetek. Lubię, po prostu lubię takie kino!
Za pasem mamy wakacje. To czas aby wsiąść do tego pociągu. Zapewniam - odbędziecie interesującą podróż.
Już pierwsze minuty intrygują. Potem robi się coraz bardziej tajemniczo. Trzeba być wyrazistym reżyserem aby z pietyzmem wpleść wątki socjologiczne (przywary Polaków) w historię złożoną, a finalnie sięgającą poziomem najlepszych światowych trillerów.
Główny bohater swoją tajemniczością mocno sugeruje kim może być w końcowych scenach (Leon Niemczyk). To aktor charyzmatyczny oraz poważny. Niemniej całą narrację burzy Zbigniew Cybulski - bożyszcze tamtego pokolenia. Może to właśnie on będzie "bohaterem" finału?
Obecnie brakuje mi tych powabnych (lub, jak kto woli "powabnych") turystek. Dziś ślepią one w telefony i tam szukają swojej szansy. Smutne. A konduktorki polskich kolei? Uff! Niezmiennie trzymają poziom
. Wiem coś o tym, gdyż często się przemieszczam.
Lucyna Winnicka? Rety! Przy niej aż tak mocno nie potrzebuję Marlin Monroe. W utworze Kawalerowicza rodzima dama naprawdę czaruje i stanowi konkurencję dla aktorki amerykańskiej.
"Pociąg" to przestrzeń do eksploracji na długie lata, przynajmniej w mojej ocenie
Bez noty. Po raz kolejny byłaby ona bardzo wysoka.
Króciutko. Przed nami pogodne święta i zapewne zabraknie ludziom ochoty na czytanie rozwlekłych tekstów.
Pisałem / cytowałem nie raz, że dany film jest polskim - amerykańskim kinem.
Nie inaczej sprawa wygląda z "Pociągiem". Oglądam, oglądam i końca nie widać. Fascynacji uległem w latach 80. , a dziś ta emocja jest czymś dużo więcej. W leciwym obrazie wszystko jest jak trzeba! Majstersztyk - po prostu! Kadrowanie rodem z produkcji Hitchcocka. Gra aktorka na poziomie statuetek. Lubię, po prostu lubię takie kino!Za pasem mamy wakacje. To czas aby wsiąść do tego pociągu. Zapewniam - odbędziecie interesującą podróż.
Już pierwsze minuty intrygują. Potem robi się coraz bardziej tajemniczo. Trzeba być wyrazistym reżyserem aby z pietyzmem wpleść wątki socjologiczne (przywary Polaków) w historię złożoną, a finalnie sięgającą poziomem najlepszych światowych trillerów.
Główny bohater swoją tajemniczością mocno sugeruje kim może być w końcowych scenach (Leon Niemczyk). To aktor charyzmatyczny oraz poważny. Niemniej całą narrację burzy Zbigniew Cybulski - bożyszcze tamtego pokolenia. Może to właśnie on będzie "bohaterem" finału?
Obecnie brakuje mi tych powabnych (lub, jak kto woli "powabnych") turystek. Dziś ślepią one w telefony i tam szukają swojej szansy. Smutne. A konduktorki polskich kolei? Uff! Niezmiennie trzymają poziom
. Wiem coś o tym, gdyż często się przemieszczam.Lucyna Winnicka? Rety! Przy niej aż tak mocno nie potrzebuję Marlin Monroe. W utworze Kawalerowicza rodzima dama naprawdę czaruje i stanowi konkurencję dla aktorki amerykańskiej.
"Pociąg" to przestrzeń do eksploracji na długie lata, przynajmniej w mojej ocenie
Bez noty. Po raz kolejny byłaby ona bardzo wysoka.
„Ja paryskimi perfumami się nie perfumuję... Ja jeden wiem co tej ziemi jest potrzebne”.
