04-05-2024, 09:48
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-05-2024, 09:48 przez Mister Tadeo.)
(04-05-2024, 00:50)Mefisto napisał(a): Zdecydowanie zabrakło za kamerą kogoś lepszego.
Ale i tak jest lepiej od tego co współcześnie próbują kręcić reżyserki, którym wybitnie nie wychodzą blockbustery z akcją.
Nie jest to co prawda poziom wcześniejszego o rok Peacemakera (1997) - ten udał się Mimi Leder wyśmienicie, ale za Dzień zagłady nie ma najmniejszego powodu się wstydzić.
(04-05-2024, 00:50)Mefisto napisał(a): Horner z kolei na autopilocie mocnym, ale działa.
Zgoda. Maska Zorro z tego samego roku (1998) stoi o klasę wyżej.
