Yellowstone [Netflix] Oglądam pierwszy sezon i choć z początku było nieźle, to z czasem (zostało mi dwa odcinki do konca S1) powoli tracę zaangażowanie i chęci by kontynuować.
Czy tylko mnie się wydaje, że scenariusz jest tu strasznie pokraczny? Tzn mamy tu co chwilę wyciągane z kapelusza dramatyczne zwroty akcji, które pojawiają się jak losowe zdarzenia z tabelki, którą sobie rozpisał przed sesją prowadzący RPGa i potem co mu kostki pokażą, to wrzuca.
Rzut k100 i...
- ile mam - 32? Sprawdzamy co tam wpadnie, o, para chińczyków zwisa nad przepaścią, a obok rozjuszony niedźwiedź
- ile teraz? 41? jakieś randomy porywają dziewczynę i trzymają ją w samochodzie, bohater musi ją uratować
- 27? - jeden kowboj pobił drugiego kowboja (w sumie cholera wie czemu), więc trzeba z nim zrobić porządek
A zazwyczaj potem niewiele z tego wynika, niby dzieje się coś poważnego, ale sprawa zaraz przysycha w ten czy inny sposób.
Jest topornie i dość letnio, chwilami zalatuje wręcz telenowelą choć i tak zdecydowanie lepiej niż w zupełnie nijakim prequelu z Fordem.
Beth jest przynajmniej zabawna, w sumie ją się ogląda najlepiej.
Natomiast co mnie zaskakuje, to, że ten sam showrunner odpowiada też za Tulsa King, które mi się oglądało o niebo lepiej, no ale tam Sheridan nie pisał scenariuszy i pewnie to robi różnicę bo na tę chwilę mam wrażenie, że scenarzysta z niego mocno kulawy. W 1883 jakoś mniej mi się to rzucało w oczy choć jak się tak zastanowić, to tam też bym się miał czego czepiać (z pretensjonalną filozoficzną narracją głównej bohaterki na czele).
Czy tylko mnie się wydaje, że scenariusz jest tu strasznie pokraczny? Tzn mamy tu co chwilę wyciągane z kapelusza dramatyczne zwroty akcji, które pojawiają się jak losowe zdarzenia z tabelki, którą sobie rozpisał przed sesją prowadzący RPGa i potem co mu kostki pokażą, to wrzuca.
Rzut k100 i...
- ile mam - 32? Sprawdzamy co tam wpadnie, o, para chińczyków zwisa nad przepaścią, a obok rozjuszony niedźwiedź
- ile teraz? 41? jakieś randomy porywają dziewczynę i trzymają ją w samochodzie, bohater musi ją uratować
- 27? - jeden kowboj pobił drugiego kowboja (w sumie cholera wie czemu), więc trzeba z nim zrobić porządek
A zazwyczaj potem niewiele z tego wynika, niby dzieje się coś poważnego, ale sprawa zaraz przysycha w ten czy inny sposób.
Jest topornie i dość letnio, chwilami zalatuje wręcz telenowelą choć i tak zdecydowanie lepiej niż w zupełnie nijakim prequelu z Fordem.
Beth jest przynajmniej zabawna, w sumie ją się ogląda najlepiej.
Natomiast co mnie zaskakuje, to, że ten sam showrunner odpowiada też za Tulsa King, które mi się oglądało o niebo lepiej, no ale tam Sheridan nie pisał scenariuszy i pewnie to robi różnicę bo na tę chwilę mam wrażenie, że scenarzysta z niego mocno kulawy. W 1883 jakoś mniej mi się to rzucało w oczy choć jak się tak zastanowić, to tam też bym się miał czego czepiać (z pretensjonalną filozoficzną narracją głównej bohaterki na czele).
