20-05-2024, 12:58
Dark City - 1998 - reź. Alex Proyas
Bardzo udana produkcja SF, miejscami zaskakująca swoją jakością, która momentami nie licuje z tematem rodem z kina klasy B. Ten ciekawy dysonans powoduje, że "Dark City" sprawia wrażenie produkcji przemyślanej i kompletnej. Groteskowość przedstawianych w nim wydarzeń uzupełniona starannie dobraną scenografią (tak w skali mikro jak i makro), która pomimo ukazania wielu pejzaży tytułowego miasta, sprawia przytłaczające i klaustrofobiczne wrażenie. Film stawia interesujące pytania o naturę naszej egzystencji, wartość wspomnień i opiera się w finale na klasycznym konflikcie umysł-serce.
Oglądając film trudno nie dopatrzyć się bardzo wyraźnego podobieństwa młodszego o rok "Matrixa" do obrazu Proyasa, zarówno w przypadku tematyki, konkretnych punktów historii a nawet wielu kadrów. Obraz braci Wachowskich wygrywa właściwie tylko dynamiką zmagań fizycznych i popartymi dwukrotnie większym budżetem efektami specjalnymi. Podobną tematykę eksploruje "Truman Show", który miał premierę pół roku później, a który oferuje nieco inną pespektywę, dodając krytykę widzów i jednocześnie oferując (przynajmniej na pozór) mniej mroczną rzeczywistość.
Polecam.
Bardzo udana produkcja SF, miejscami zaskakująca swoją jakością, która momentami nie licuje z tematem rodem z kina klasy B. Ten ciekawy dysonans powoduje, że "Dark City" sprawia wrażenie produkcji przemyślanej i kompletnej. Groteskowość przedstawianych w nim wydarzeń uzupełniona starannie dobraną scenografią (tak w skali mikro jak i makro), która pomimo ukazania wielu pejzaży tytułowego miasta, sprawia przytłaczające i klaustrofobiczne wrażenie. Film stawia interesujące pytania o naturę naszej egzystencji, wartość wspomnień i opiera się w finale na klasycznym konflikcie umysł-serce.
Oglądając film trudno nie dopatrzyć się bardzo wyraźnego podobieństwa młodszego o rok "Matrixa" do obrazu Proyasa, zarówno w przypadku tematyki, konkretnych punktów historii a nawet wielu kadrów. Obraz braci Wachowskich wygrywa właściwie tylko dynamiką zmagań fizycznych i popartymi dwukrotnie większym budżetem efektami specjalnymi. Podobną tematykę eksploruje "Truman Show", który miał premierę pół roku później, a który oferuje nieco inną pespektywę, dodając krytykę widzów i jednocześnie oferując (przynajmniej na pozór) mniej mroczną rzeczywistość.
Polecam.

