28-04-2025, 00:40
Brunet wieczorową porą (1976).
Chyba nazbyt często wracam do tego filmu. Mam nadzieję, że po przeczytaniu swojego wpisu zaniecham powtórek projekcji – przynajmniej czasowo.
To naprawdę kawał porządnego polskiego kina. Mamy interesujące (jak na polską produkcję) wątki grozy. Także złożoną fabułę sensacyjną. Sympatycy Agaty Christie uniknął rozczarowania.
Generalnie obraz zaliczam do komediowych, i to z najwyższej półki. Niemniej mam obawy, iż młodsze pokolenia po kilku minutach „projekcji” przekierują swoją uwagę na inne treści medialne.
Gra aktorska? Mistrzostwo świata! Takich ról już nie ma. Mało to – nie będzie! Niezmiennie doświadczam uśmiechu podczas projekcji obrazów z myszką.
Natomiast współczesne komedie (seriale) omijam szerokim łukiem. Brak mi na nie sił oraz czasu.
„Bruneta” kupiłem na BD. To dość porządna rekonstrukcja cyfrowa. Polecam.
Chyba nazbyt często wracam do tego filmu. Mam nadzieję, że po przeczytaniu swojego wpisu zaniecham powtórek projekcji – przynajmniej czasowo.
To naprawdę kawał porządnego polskiego kina. Mamy interesujące (jak na polską produkcję) wątki grozy. Także złożoną fabułę sensacyjną. Sympatycy Agaty Christie uniknął rozczarowania.
Generalnie obraz zaliczam do komediowych, i to z najwyższej półki. Niemniej mam obawy, iż młodsze pokolenia po kilku minutach „projekcji” przekierują swoją uwagę na inne treści medialne.
Gra aktorska? Mistrzostwo świata! Takich ról już nie ma. Mało to – nie będzie! Niezmiennie doświadczam uśmiechu podczas projekcji obrazów z myszką.
Natomiast współczesne komedie (seriale) omijam szerokim łukiem. Brak mi na nie sił oraz czasu.
„Bruneta” kupiłem na BD. To dość porządna rekonstrukcja cyfrowa. Polecam.
„Ja paryskimi perfumami się nie perfumuję... Ja jeden wiem co tej ziemi jest potrzebne”.
